Rocznica polsko – niemieckiego pojednania
Symbol Krzyżowej
Był strach przed zjednoczeniem?
To, że były wątpliwości wobec zjednoczenia – i to nie tylko w Polsce, ale i w Europie – nie może dziwić biorąc pod uwagę historię. Prezydent Francji Francois Mitterrand obawiał się wzrostu potęgi Niemiec w zjednoczonej Europie. Premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher w ogóle była bardzo antyniemiecka. Myśmy to wykorzystali do uzyskania udziału Polski w jakieś formie w konferencji 2+4, prowadzącej do ostatecznego uznania naszej granicy zachodniej.
Nie byliśmy przeciwni zjednoczeniu, uważaliśmy, że to sprawa samych Niemców, poza tym podział na NRD i RFN jest stanem nienaturalnym. Ale nie było pewne, jakie będą te przyszłe Niemcy – czy Niemcy będą europejskie, czy Europa stanie się niemiecka. My chcieliśmy tego pierwszego scenariusza. By to przeoranie demokratyczne, które dokonało się w RFN po wojnie, stało się również udziałem zjednoczonych Niemiec.
Dziś Niemcy są naszym głównym partnerem gospodarczym i sprawdzonym partnerem. Mimo to sporo jest jeszcze do zrobienia we wzajemnych stosunkach. Kuleje choćby edukacja - oba narody nadal niewiele o sobie wiedzą.
Zacznę od sprawy aktualnej, czyli sporów o to, co powinno być symbolem końca komunizmu w Europie – upadek muru berlińskiego, czy triumf „Solidarności” w wyborach z 4 czerwca. Ten spór nie ma sensu, bo symbolem końca podziału Europy i świata na dwa wrogie bloki mur pozostanie na zawsze. Chciałbym jednak, aby pamiętano, że – jak głoszą zawieszone w Berlinie plakaty – wszystko „zaczęło się w Gdańsku”. Tymczasem wśród Niemców dominuje obecnie przekonanie, że to polityka odprężenia prowadzona przez przywódców zachodnich państw i I sekretarza KPZR Michaiła Gorbaczowa doprowadziła do upadku komunizmu. Miała ona znaczenie, ale bez tego, co stanowiło ową „jesień ludów” nie byłoby tak wielkich zmian, do których doszło. Kilka dni temu w Berlinie podczas obchodów 20. rocznicy obalenia muru, nastąpiła w tej kwestii pewna korekta, ale trzeba, by się ona utrwaliła tak w świadomości polityków, jak i szerszej opinii niemieckiej i europejskiej.
Jakie lekcje powinni odrobić Polacy i Niemcy w kolejnych 20 latach?
Na dłuższą metę ważne jest dalsze zwiększenie kontaktów gospodarczych i stosunków kulturalnych między oboma narodami. Istnieje potrzeba nadania większego wymiaru temu, co się nazywa Trójkątem Weimarskim, a co ja nazywam linią Francja – Niemcy – Polska. Jeśli Polska ma odgrywać w Europie istotna rolę, to właśnie dzięki bliższej współpracy z Niemcami i Francją.
Na koniec jeszcze jedna uwaga. W tym roku na zaproszenie Jerzego Owsiaka pojechałem na Przystanek Woodstock odbywający się w Kostrzyniu, tuż przy granicy polsko - niemieckiej. Tam było 400 tysięcy młodzieży, w tym 80 tysięcy młodych Niemców. Atmosfera była niezwykle przyjazna, co ma swoją wymowę – pokazuje, że nasze stosunki rozwijają się bardzo dobrze. Nikt ich przecież nie zmuszał do przyjazdu do Polski. Zawsze jednak, zwłaszcza w obciążonych historią stosunkach polsko – niemieckich, musimy po obu stronach pamiętać, że łatwiej dobre relacje psuć, niż je budować.


