BCH
25 stycznia 2012

Recenzja serialu: "Luck", reż. Michael Mann

Z wysokiego konia

Przyciągać będą do „Luck” wielcy aktorzy – choćby Dustin Hoffman i Nick Nolte.

Przy okazji nowego serialu HBO w polskich mediach najczęściej pytano, ile zobaczymy w nim Weroniki Rosati (gra tam krupierkę). Niesprawiedliwie jest do produkcji, w którą jako twórcy zaangażowani są David Milch („Deadwood”) i Michael Mann („Gorączka”, „Informator”), podchodzić w taki sposób. Pytanie fundamentalne w tym wypadku brzmi inaczej: kto lubi oglądać konie na ekranie? I kogo jeszcze nie nudzą filmy o hazardzie? Akcja serialu toczy się bowiem na zmianę na torze wyścigowym, w stajni i w kasynie, w świecie dżokejów, graczy i nierzadko szemranych interesów. Przyciągać będą do „Luck” wielcy aktorzy – choćby Dustin Hoffman i Nick Nolte obsadzeni w poważnych, dość głębokich i bardzo perspektywicznych scenariuszowo rolach. A odstraszać może widzów właśnie tematyka.

To kolejna superprodukcja serialowa – z dobrze dobraną muzyką i dialogami pisanymi pod kątem publiczności bardziej wymagającej niż ta, która przychodzi na hollywoodzkie kino. Jeśli już spadać, to z wysokiego konia, owszem, ale bariera wejścia, jaką proponują twórcy, jest spora. Na odczucie emocjonalnego związku z bohaterami trzeba będzie poczekać – nie krócej niż na pojawienie się na ekranie samej Rosati.

Luck, HBO, premiera: 30 stycznia

Polityka on Facebook
Newsletter
Zapisz się, by w każdy piątek otrzymać informacje o najważniejszych wydarzeniach kulturalnych

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną