Marcin Rotkiewicz
9 sierpnia 2010

Małpy, czyli skąd się wzięła moralność

Małpa na biegunach

Tę zdolność mają chyba tylko ludzie?

Raczej nie. Oto przykład: w ogrodzie zoologicznym w Twycross w Anglii samica bonobo (szympansa karłowatego) o imieniu Kuni złapała szpaka. Nakłoniona przez swoją ludzką opiekunkę wypuściła go. Ptak nie mógł jednak odlecieć. Szympansica próbowała mu na różne sposoby pomóc – rozprostowywała skrzydła, weszła na drzewo. Szpak, niestety, nie pofrunął zbyt daleko i zainteresowała się nim inna samica. Kuni nie pozwoliła jednak zbliżać się jej do ptaka. Szpak w końcu odleciał.

Podobną obserwację znam z innego zoo. Tym razem szympans pomógł małym kaczkom, którymi zaczęły bawić się młode małpy ze stada. Odgonił je od ptaków, a kaczątka skierował do wody. Gdy okazało się, że jedno z nich ze strachu się zgubiło, wziął je w rękę i ostrożnie zaniósł do fosy otaczającej wybieg, na którym żyły szympansy. Nie umiem inaczej wytłumaczyć tego zachowania niż zrozumieniem, że kaczka żyje w wodzie, że chce tam wrócić, że się boi i może stać się jej krzywda ze strony młodych szympansów. To jest właśnie niemal pełne przyjęcie perspektywy kogoś drugiego, w tym wypadku nawet spoza własnego gatunku.

Czego jeszcze potrzeba do powstania moralności?

Sprawiedliwości i wzajemności. Poczucie, że coś jest fair, mają małpy. Wraz ze współpracownikami przeprowadziłem eksperyment, polegający na uczeniu makaków, że za wykonanie zadania mogą otrzymać żeton, a następnie wymienić go na smakołyk. Małpy chętnie to robiły. Jednak natychmiast przestawały, gdy zobaczyły, że osobnik z sąsiedniej klatki dostaje w nagrodę za tę samą czynność coś lepszego – w tym wypadku było to winogrono, zamiast kawałka ogórka. Żeton przestawał je wtedy interesować. Jako anegdotę opowiem, że po opublikowaniu wyników tego eksperymentu dostałem e-maila, którego autor oskarżał mnie o propagowanie... komunizmu. Miałbym swoimi badaniami podkopywać kapitalizm, który nie troszczy się przecież o coś takiego jak sprawiedliwość.

Poczucie sprawiedliwości – oczywiście rozumiane w wąskim i egoistycznym sensie, czyli dbałość, by nie zostać pokrzywdzonym – zdaje się istotne również dla papug i psów. W przypadku tych ostatnich zaobserwowano, że przestają podawać łapę, jeśli inny pies, którego widzą, w zamian dostaje jakąś nagrodę, a one nic.

Dlatego mamy tak głęboko zakorzenione poczucie sprawiedliwości, co z kolei wykazały liczne eksperymenty psychologiczne. To była baza, na której mogliśmy zbudować tę szeroko rozumianą ludzką sprawiedliwość, czyli dbałość np. o równość szans dla wszystkich.

A co z wzajemnością?

Nie mam wątpliwości, choć toczy się o to od lat naukowy spór, że zwierzęta wykazują zachowania altruistyczne. Na pewno robią to szympansy, co wykazałem dzięki skrupulatnym i długotrwałym obserwacjom ich zachowań w Yerkes Center. Osobnik A, który wcześniej był iskany przez małpę B, później chętniej dzielił się z nią jedzeniem.

Podział żywności to bardzo ludzka cecha.

Niekoniecznie. Szympansy potrafią spokojnie dzielić się jedzeniem z kumplami ze stada i rodziną. Pamiętam, jak kamerzysta ekipy telewizyjnej, filmującej taką scenę w Yerkes Center, powiedział do mnie: powinny to zobaczyć moje dzieci i nauczyć się od pańskich szympansów, jak należy zachowywać się przy stole.

Skoro mamy w sobie dobre instynkty, które ewoluowały od ponad 100 mln lat, dlaczego potrafimy być tak okrutni?

Bo np. umiemy je wyłączać – bez tego trudno mi sobie wyobrazić np. pracę lekarzy, którzy muszą jakoś stłumić swoją empatię, inaczej by zwariowali. Ponadto odziedziczyliśmy po naszych ewolucyjnych przodkach tendencję do rezerwowania współczucia i innych pozytywnych uczuć wyłącznie dla członków rodziny i własnej grupy. Tak jak szympansy, które mordują osobniki zamieszkujące sąsiednie terytorium, jesteśmy z natury ksenofobiczni.

To zresztą dość powszechne w świecie przyrody zjawisko. Gdy opowiadałem wcześniej o myszach, które przestawały naciskać dźwignię dostarczającą jedzenie, by ochronić innego gryzonia przed porażeniem prądem, nie wspomniałem, że dotyczyło to jedynie znających się osobników. Gdy pojawiał się obcy gryzoń, zadawanie bólu stawało się niemal obojętne.

Trudno się dziwić, że członkowie plemion łowiecko-zbierackich, żyjący dziś nadal w stanie natury jak nasi przodkowie przed tysiącami lat, są wojowniczy i wzajemne mordowanie się wrogich grup stanowi dla nich chleb powszedni.

Churchill powiedział kiedyś, że historia człowieka to historia wojen, z rzadka przerywanych okresami pokoju. Mnie natomiast znacznie bardziej przekonują tacy badacze, jak np. antropolog Douglas Fry, którzy twierdzą, iż w przypadku łowców-zbieraczy mamy do czynienia z czymś przeciwnym – ich życie to czas pokoju, z rzadka przerywany walkami.

Wojownicze plemiona stanowią zdecydowaną mniejszość. Oczywiście potencjał do zabijania w nas drzemie, ale ujawnia się tylko w pewnych warunkach.

Jak zatem opisałby pan nasz gatunek?

Jesteśmy małpą dwubiegunową.

Czyli?

Mamy w sobie coś z bonobo, czyli mniej znanego gatunku szympansów karłowatych. One nie zabijają członków z innych stad tak jak szympansy zwyczajne. Rządzą tam koalicje samic, niepozwalające samcom na przesadną agresję, a konflikty łagodzone są seksem, nawet homoseksualnym. Jednak gdybyśmy byli bardzo podobni do bonobo, cała ludzkość przypominałaby wielki festyn hippisów. Szczęśliwych, ale raczej mało produktywnych.

Mamy też w sobie wiele z szympansów zwyczajnych – często brutalnych, mocno zhierarchizowanych. Potrafimy być bardziej agresywni niż one, ale równocześnie bardziej empatyczni od bonobo.

Czego więc nam brak, by być bardziej pokojowymi stworzeniami?

Pewne czasopismo religijne zapytało mnie, jak zmieniłbym nasz gatunek, gdybym był Bogiem. Długo się zastanawiałem nad odpowiedzią. W końcu doszedłem do wniosku, że to, czego ludzkości najwięcej potrzeba, to empatia dla innych, obcych, różniących się od nas. Gdybym był Bogiem, mocno bym nad tym popracował.

 

Prof. Frans de Waal – holenderski naukowiec, jeden z najwybitniejszych na świecie badaczy życia społecznego małp. W 2007 r. amerykański tygodnik „Time” zaliczył go do grona 100 najbardziej wpływowych ludzi świata. Od 1981 r. pracuje w USA. Napisał kilkanaście książek, które stały się bestsellerami i zostały przetłumaczone na 15 języków (niestety, żadna nie doczekała się jeszcze polskiego przekładu).

Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną