Debata o GMO: polemika dr hab. Katarzyny Lisowskiej
Pisze Pani, że EFSA nie przeprowadza własnych badań. To prawda, tyle że zleca badania naukowe niezbędne do wykonania powierzonej jej misji – np. sieci europejskich laboratoriów Joint Research Center. Ponadto Unia Europejska zrealizowała dziesięcioletni program własnych badań nad biobezpieczeństwem GMO, który kosztował setki milionów euro – kto ciekaw, może przeczytać jego omówienie i zapoznać się z wynikami: http://ec.europa.eu/research/biosociety/pdf/a_decade_of_eu-funded_gmo_research.pdf
Dla niecierpliwych przytaczam fragment podsumowania: “(…) According to the projects' results, there is, as of today, no scientific evidence associating GMOs with higher risks for the environment or for food and feed safety than conventional plants and organisms (…)”.
Nie rozumiem Pani krytyki zatwierdzenia przez EFSA kukurydzy 1507 firmy Pioneer. Herbicyd, o którym Pani wspomina, to glufosynat amonowy, który jest zupełnie osobnym produktem od GMO i można go dziś kupić w Polsce do stosowania w konwencjonalnych uprawach. Skoro jest zatwierdzony do użycia, to dlaczego miałby być szkodliwy z kukurydzą GMO a nieszkodliwy, jeśli dobrze Panią rozumiem, z kukurydzą nie-GMO?
8) Szkoda, że powołując się na publikacje z „Nature Biotechnology” oraz „Scientific American” nie napisała Pani, iż problem ten nie dotyczył wszystkich uczonych (protestowała grupa 26 naukowców, w większości entomologów, a cała sprawa rozgrywała się w USA) i wygląda na to, że został rozwiązany. Co oczywiście nie oznacza, że koncernom nie należy bardzo uważnie patrzeć na ręce. Jak zakończyła się ta historia, proszę zerknąć tutaj:
http://www.emilywaltz.com/News_briefs_10_Oct_Monsanto.pdf
http://www.biofortified.org/2010/11/scientific-background-report-on-maize-mon810/
9) Czy może Pani wskazać, na jakiej podstawie opiera swoją opinię: „Publikacji naukowych, które wskazują na różne niepokojące efekty diety z GMO jest sporo i coraz ich więcej”? Prosiłbym o konkretne dane.
Powołuje się Pani również na badania zespołu Manueli Malatesty. Nie jestem specjalistą, żeby z nimi polemizować. Ale wartość tych badań została oceniona przez gremia naukowe. Oto, co np. pisze o nich EFSA: “Malatesta and co-workers in a series of publications summarised their result of studies in which histocytochemistry was performed on cells of specific organs, such as liver, pancreas, and testis, of progeny of Swiss mice fed during pregnancy and/or for 1, 2, 5, 8 or 24 months after weaning diets containing 14% soybean 40-3-2 or wild type soybean (Malatesta et al., 2002a, 2002b, 2003, 2005, 2008; Vecchio et al., 2004) (…) The experimental designs of the studies and their evaluation can be criticised. In particular the studies do not provide detailed account of the origin and characteristics of the control soybeans used, or whether the soybeans were processed or not. The levels of soybean bioactive constituents in the two diets were not stated. In addition, it is noted that in these studies particular biological phenomena were examined but not those parameters which are normally regarded as indicative for specific organ toxicity. Also the statistical evaluation of the data has been criticised. Therefore, the toxicological relevance of the findings, if any, is not clear.” (http://www.efsa.europa.eu/de/scdocs/doc/1908.pdf)
10) Żeby zapoznać się z wagą przywołanej przez Panią kolejnej pracy (autorstwa Aris i Leblanc) na temat toksyny Bt, którą „znaleziono nawet we krwi pępowinowej nienarodzonych dzieci!” proponuję przeczytać ten tekst: http://www.foodstandards.gov.au/consumerinformation/gmfoods/fsanzresponsetostudy5185.cfm
Oto jego wiele mówiący fragment: “A number of methodological and interpretive limitations of this paper limit the relevance of the reported findings and conclusions about food safety. The key limitations include insensitivity of the assay method used and unsubstantiated and invalid assumptions regarding the source of the Cry1Ab protein in the diets of test subjects. Media speculation arising from this paper has also presented conclusions about the human health relevance of this paper which are not supported by either the paper itself or the broader scientific literature.”
11) Powołuje się Pani również na raport Charlesa Benbrooka. Jednak nie wspomina Pani, że nie jest to dokument niezależnej osoby ani stojącej za nią niezależnej instytucji naukowej. Warto zatem wziąć pod uwagę, że dr Benbrook, ekonomista rolniczy, jest „głównym naukowcem” Organic Center (co można zapewne przetłumaczyć jako „Centrum Ekologiczne”), czyli instytucji promującej tzw. żywność ekologiczną i wspieranej przez jej producentów (m.in. sieć amerykańskich supermarketów Whole Foods, zarabiającej krocie na tego typu produktach). Benbrook, jak i Organic Center, jest szeroko znany ze swojego bardzo negatywnego stosunku do GMO. Rzetelność wymagałaby więc przywołania również innych dokumentów, które wprawdzie również nie pochodzą z niezależnej instytucji (prace PG Economics, o które tu chodzi, zlecają firmy biotechnologiczne, ale również Unia Europejska czy rząd Wielkiej Brytanii), za to prezentują odmienny punkt widzenia podparty dokładnymi analizami: http://www.pgeconomics.co.uk/pdf/OCreportcritiqueNov2009.pdf
http://www.pgeconomics.co.uk/pdf/2010-global-gm-crop-impact-study-final-April-2010.pdf
Tutaj natomiast można znaleźć ciekawą dyskusję grupy niezależnych naukowców o raporcie Benbrooka:
http://www.biofortified.org/2009/11/does-using-gmos-really-increase-pesticide-use/
12) Chwasty mogą uodpornić się na herbicydy niezależnie od GMO, bo te same substancje chwastobójcze są przecież stosowane w rolnictwie konwencjonalnym. Raport o GMO w USA National Academy of Sciences, na który obydwoje się powołujemy, porusza tę kwestię i wskazuje, jak można próbować radzić sobie z tym niebezpieczeństwem. Natomiast to, co pisze Pani o głębokiej orce stoi w całkowitej sprzeczności z owym raportem, którego konkluzje, jeśli dobrze rozumiem, Pani akceptuje:
“Farmers have traditionally tilled [chodzi właśnie o głęboką orkę – przyp. MR] fields to disrupt weeds, but tilling can erode and compact soil, reducing its ability to absorb water and leading to runoff that can pollute rivers with sediments and chemicals. The use of herbicide-resistant crops allows farmers to apply herbicides to the field to remove weeds after crops emerge from the soil, reducing the need to till and benefiting soil and water quality. Given that runoff from agriculture is the largest source of surface water pollution in the United States, this could represent the largest single environmental benefit of GE crops (…)”
13) Kwestię “GMO a Watykan” wyjaśniłem dokładnie w dyskusji pod moim tekstem.
14) Ani Pani, ani ja nie jesteśmy specjalistami w dziedzinie rolnictwa, ekologii czy ochrony roślin. Musimy więc odwoływać się do opinii specjalistów w tych dziedzinach. Pani przytacza w swoich konkluzjach opracowanie (choć nie wiadomo dokładnie które i na podstawie czego napisane ) Biura Analiz Sejmowych. Ja pozwolę sobie powołać się na dokument Komitetu Ochrony Roślin Polskiej Akademii Nauk:
http://www.ppr.pl/artykul-stanowisko-komitetu-ochrony-roslin-pan-141160-dzial-2.php
Moja generalna konkluzja w związku ze sporem o GMO jest natomiast taka: jak powietrza potrzebujemy w Polsce rzetelnej i racjonalnej debaty o GMO, zamiast obecnego straszenia transgenicznymi roślinami i panującej wokół nich histerii. To samo dotyczy również innych kwestii: np. szczepionek i energetyki jądrowej, czy najnowszego problemu – skutków i zasadności wydobywania gazu łupkowego.
Marcin Rotkiewicz

