Muzyka z przyszłości

Do re mi es-ef
Gdyby żył Tadeusz Peiper, do trzech symboli nowoczesności w swoim haśle „Miasto, masa, maszyna” mógłby dodać czwarty: muzyka. Bo przyszłość zawsze wyprzedza jej ścieżka dźwiękowa.
Zespół Kraftwerk jest najlepszym przykładem transhumanizmu w muzyce. Część jego scenicznych obowiązków wykonują ruchome manekiny.
Alamy Stock Photo/BEW

Zespół Kraftwerk jest najlepszym przykładem transhumanizmu w muzyce. Część jego scenicznych obowiązków wykonują ruchome manekiny.

Pieśni służyły przez stulecia do przekazywania wiedzy o tym, co było. Średniowieczni minstrele zajmowali się dystrybucją informacji o świecie, wielcy kronikarze wykorzystywali pieśni jako formę, a afrykańscy grioci z pokolenia na pokolenie przekazywali wielkie historyczne narracje. Ci ostatni właściwie cały czas to robią – bo w rejonach świata mniej nastawionych na postęp tradycja przetrwała, podczas gdy w kulturze zachodniej zmieniło się prawie wszystko.

Jednak nawet na Zachodzie trendy nie przeobraziły się z dnia na dzień. W muzyce poważnej przyszłość nie była zbyt lubianym hasłem – choć niby kompozytorzy chcieli rewolucjonizować świat dźwięku. Nawet Igor Strawiński unikał tego określenia w stosunku do swojego przełomowego „Święta wiosny”, które głośną premierę miało w 1913 r. Trudno się jednak dziwić, skoro baletowe dzieło odnosiło się do zamierzchłej przeszłości (w podtytule: „Obrazki z życia dawnej Rusi”).

Pojęciem muzyki przyszłości (Zukunftsmusik) posłużył się za to Richard Wagner w eseju poprzedzającym paryską premierę swojej opery „Tannhäuser” – uznał w nim symfonie Beethovena jako ostateczne stadium rozwoju muzyki instrumentalnej i ogłosił potrzebę pracy nad dziełem muzycznym jako syntezą sztuk. W 1861 r. utwór został jednak źle przyjęty w Paryżu, a rzucone przez kompozytora hasło – zrozumiane wbrew jego intencjom – przyniosło mu w pierwszej kolejności masę drwin.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj