Post-świeckość. Zmienny byt religii
Po dekadach życia w świecie świeckim wracamy do dyskusji o miejscu religii w kulturze, sztuce i polityce.
Podstawową kwestią, z jaką musi zmierzyć się ponowoczesność, jest pytanie o miejsce wiary w rzeczywistości oraz możliwość pogodzenia jej z liberalną demokracją.
Mirosław Gryń/Polityka

Podstawową kwestią, z jaką musi zmierzyć się ponowoczesność, jest pytanie o miejsce wiary w rzeczywistości oraz możliwość pogodzenia jej z liberalną demokracją.

Wraz z budową nowoczesnych społeczeństw religia straciła bezpośredni wpływ na życie zbiorowości, przede wszystkim zaś przestała oddziaływać na życie polityczne. Coraz więcej decyzji jednostkowych przestało też mieścić się w sferze zastrzeżonej dawniej dla sacrum. Wiek XIX i częściowo XX zdawały się świadczyć o nieuchronnym zwycięstwie teorii sekularyzacji, według której modernizacja społeczna nieodwołalnie wiąże się z erozją religijności i upadkiem Kościołów. Ostatnich kilka dekad dowodzi jednak czegoś innego.

Religia nie weszła w fazę zmierzchu, a duchowości nie udało się uwięzić w sferze prywatnej. Przeciwnie, podstawową kwestią, z jaką musi zmierzyć się ponowoczesność, jest pytanie o miejsce wiary w rzeczywistości oraz możliwość pogodzenia jej z liberalną demokracją. Owa zmiana zyskała nazwę zwrotu post-sekularnego. Podstawowy problem związany ze zmianą paradygmatu trafnie ujęła polska filozofka Agata Bielik-Robson w książce rozmowie z Tadeuszem Bartosiem „Kłopot z chrześcijaństwem. Wieczne gnicie, apokaliptyczny ogień, praca” z 2013 r.: „Okrojony rozum oświeceniowy nie ma nic do powiedzenia w pewnych życiowych i moralnych kwestiach. Tymczasem religia ma, dlatego też rozum powinien uznać także i jej swoiste racje”. Nie chodzi więc o to, by świecką nowoczesność unieważnić, ale by na nowo przemyśleć rolę religii w jej tworzeniu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj