Krytyka rozumu cyfrowego
Komputopia. To nazwa świata, w jakim mieliśmy funkcjonować w XXI w., gdyby udało się zbudować humanistyczną cywilizację, gdzie myśl wspierana przez technikę zapanowałaby ostatecznie nad materią. Ludzie żyliby w zgodzie z sobą i naturą, czerpiąc w pełni ze swego twórczego potencjału. Co poszło nie tak?
Dotychczas kształtowanie człowieka polegało na wbiciu mu do głowy niezbędnej do życia wiedzy. Teraz najważniejszą kompetencją stanie się umiejętność odnajdywania odpowiednich zasobów.
GraphicaArtis/Getty Images

Dotychczas kształtowanie człowieka polegało na wbiciu mu do głowy niezbędnej do życia wiedzy. Teraz najważniejszą kompetencją stanie się umiejętność odnajdywania odpowiednich zasobów.

Raport Klubu Rzymskiego z 1972 r. o granicach wzrostu wywołał intelektualny wstrząs. Cywilizacja, która wizję swego dobrobytu oparła na maksymalizacji produkcji i konsumpcji materialnej, dostała poważne ostrzeżenie: zasoby i surowce materialne skończą się raczej prędzej niż później i potrzebny jest nowy, zrównoważony pomysł na rozwój. Japończycy nie musieli jednak czekać na alarmistyczne raporty, by zrozumieć, że model, na jakim opierała się trwająca od XIX w. modernizacja, wyczerpał się. Przemysł uczynił z feudalnego kraju nowoczesną potęgę zdolną do rzucenia wyzwania Stanom Zjednoczonym.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj