Krytyka rozumu cyfrowego
Komputopia. To nazwa świata, w jakim mieliśmy funkcjonować w XXI w., gdyby udało się zbudować humanistyczną cywilizację, gdzie myśl wspierana przez technikę zapanowałaby ostatecznie nad materią. Ludzie żyliby w zgodzie z sobą i naturą, czerpiąc w pełni ze swego twórczego potencjału. Co poszło nie tak?
Dotychczas kształtowanie człowieka polegało na wbiciu mu do głowy niezbędnej do życia wiedzy. Teraz najważniejszą kompetencją stanie się umiejętność odnajdywania odpowiednich zasobów.
GraphicaArtis/Getty Images

Dotychczas kształtowanie człowieka polegało na wbiciu mu do głowy niezbędnej do życia wiedzy. Teraz najważniejszą kompetencją stanie się umiejętność odnajdywania odpowiednich zasobów.

Raport Klubu Rzymskiego z 1972 r. o granicach wzrostu wywołał intelektualny wstrząs. Cywilizacja, która wizję swego dobrobytu oparła na maksymalizacji produkcji i konsumpcji materialnej, dostała poważne ostrzeżenie: zasoby i surowce materialne skończą się raczej prędzej niż później i potrzebny jest nowy, zrównoważony pomysł na rozwój. Japończycy nie musieli jednak czekać na alarmistyczne raporty, by zrozumieć, że model, na jakim opierała się trwająca od XIX w. modernizacja, wyczerpał się. Przemysł uczynił z feudalnego kraju nowoczesną potęgę zdolną do rzucenia wyzwania Stanom Zjednoczonym.

Japoński futuryzm

Zapoczątkowane w 1868 r. tzw. reformy Meiji polegały na twórczym kopiowaniu Zachodu. Japończycy szybko absorbowali technologie, wzory organizacji produkcji i zaplecza rozwojowego. Jedną z najważniejszych zapożyczonych idei była imperialna ekspansja jako sposób zapewnienia dostępu do surowców, siły roboczej i rynków zbytu. Spektakularnym przykładem takiej polityki okazała się wojna z Rosją, która w 1905 r. ujawniła strukturalną słabość caratu. Cztery dekady później jeszcze większą katastrofą, naznaczoną Hiroszimą i Nagasaki, zakończył się projekt japoński.

Kraj jednak szybko odrodził się po II wojnie światowej jako przemysłowa potęga. Tempo wzrostu PKB w latach 60. przekraczało 10 proc. W latach 80. potęga Kraju Kwitnącej Wiśni zaczęła spędzać Amerykanom sen z powiek. XXI stulecie miało należeć do Japonii. Japończycy wiedzieli, że dla spełnienia takiej wizji muszą przezwyciężyć ograniczenia rozwojowe wynikające z narzuconych przez USA warunków pokoju.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj