Kościół wobec transhumanizmu
Postczłowiek, czyli Bóg?
Jakie wyzwania stawia przed Kościołem katolickim rozwój nowych technologii wspomagających ludzkie organizmy?
„Przekleństwo Boga”, obraz Jacques’a Josepha Tissota (1836–1902)
Getty Images

„Przekleństwo Boga”, obraz Jacques’a Josepha Tissota (1836–1902)

Początki nanotechnologii, w której kręgu zainteresowań znajdują się struktury o wielkościach nanometrycznych, a więc rozmiaru jednej tysięcznej kropki na końcu tego zdania, sięgają rozważań fizyków. A przede wszystkim zadanemu w połowie XX w. przez Richarda P. Feynmana pytaniu, co trzeba zrobić, by zmieścić 24-tomową Encyklopedię Britannica na łebku od szpilki? Czegoś podobnego udało się dokonać dopiero w 1985 r., kiedy Thomas Newman na Uniwersytecie Stanforda – wykorzystując wiązki elektronowe – odtworzył w skali 1:25000 pierwszy akapit „Opowieści o dwóch miastach” Karola Dickensa. Dzięki rozwojowi technologii mamy dziś m.in. dostęp do nanobotów, czyli mikroskopijnych elementów zbudowanych z DNA, które wykorzystuje się do niszczenia komórek nowotworowych w organizmie człowieka.

W rozważaniu o pojemności łebka od szpilki kryje się jednak coś dużo ważniejszego: pytanie o człowieka. Dlatego uzasadnione jest związanie go z antropologią chrześcijańską. Od Kościoła katolickiego oczekuje się rozstrzygnięcia, czy rozwój technologii i postęp nauki nie pozostają w sprzeczności z jego nauczaniem i czy w ich kontekście prawdy wiary brzmią jeszcze wiarygodnie? Z kolei ze strony Kościoła najbardziej istotna pozostaje kwestia, jak bardzo odkrycia naukowe ingerują w integralność osób i na ile służą dobru wszystkich. Kryterium decydującym jest stwierdzenie, w jakim stopniu nauka i technika są świadome swoich ograniczeń i w człowieku odnajdują swoją celowość.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj