Przyszłość medycyny spersonalizowanej
Ratunek z genów
Prof. Cezary Szczylik o przyszłości onkologii.
Prof. Cezary Szczylik
Leszek Zych/Polityka

Prof. Cezary Szczylik

Paweł Walewski: – Jak będziemy leczyć raka za dziesięć lat?
Cezary Szczylik: – Swoiście. Klasyfikacja oparta na barwieniach histochemicznych, rutynowo dziś jeszcze stosowanych przy rozpoznawaniu nowotworów, zostanie całkowicie zastąpiona analizą uszkodzeń w obrębie genomu. Dziś już wiemy, że ważniejsze z punktu widzenia doboru leków są konkretne receptory na powierzchni guza niż jego lokalizacja. Okazuje się bowiem, że cechy nowotworu umiejscowionego w płucach lub jelicie grubym mogą być podobne do tych, które ma nowotwór piersi lub nerki. Można to porównać z liniami papilarnymi – są charakterystyczne nie tylko dla konkretnego raka, ale też pacjenta.

Personalizacja w medycynie już jest stosowana. Czy w przyszłości każdy chory będzie miał terapię skrojoną na własną miarę?
To prawdopodobne, choć oczywiście wiąże się z poważnymi kłopotami. Żyjemy coraz dłużej, populacja się starzeje, więc liczba chorych na raka będzie się zwiększać. Przewiduje się, że w 2030 r. częstość zachorowań wzrośnie w świecie trzykrotnie. W tej sytuacji łatwiej byłoby prowadzić leczenie na zasadzie każdemu to samo, w podobnych dawkach. Takie postępowanie obowiązywało w onkologii jeszcze niedawno i choć było obciążone mnóstwem działań niepożądanych, wydawało się jedynym możliwym. Nowa doktryna jest inna: musimy nauczyć się typować pacjentów, którzy najlepiej zareagują na leki wymierzone w konkretne cele w komórkach rakowych i wiedzieć, jakich specyfików użyć.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj