Szwajcarskie pomysły na góry, narty i wszelkiej maści turystykę
Fondue na górskim szlaku
Oto kilka pierwszych przykładów. Wszystkie pochodzą z Zermatt (region Wallis).
Na dolnych stacjach, tuż przy bramkach sprawdzających ważność skipassów, umieszczono pojemniki z… papierowymi chusteczkami do nosa (oraz oczywiście koszami na nie). Proste, a użyteczne (na identyczny koncept natknąłem się też kilka tygodni temu w austriackim Hochzeiger w tyrolskiej dolinie Pitztal – kto wpadł nań pierwszy, nie wiem, ale w sumie to nieważne).
Zjedz kolację wśród skał
Poważany za klasę zarówno przez gości, jak i miejscową konkurencję hotel Europe ma w swej ofercie kolację z fondue w roli głównej. Nie byłoby w tym nic dziwnego (jesteśmy wszak w Szwajcarii), gdyby nie to, że goście mają ją urządzić sobie sami i to gdzieś wysoko w górach. Każdy, kto zgłosi się do hotelowej recepcji, dostaje spory plecak wypełniony przyrządami i produktami niezbędnymi do samodzielnego zrobienia tej słynnej potrawy. Jest więc butla gazowa, palnik, naczynie, sztućce, ser i czekolada (bo trzeba skosztować obu rodzajów fondue), butelka wina (oczywiście białego, bo zwyczaj nie pozwala pić do szwajcarskiej chluby czerwonego trunku), chleb (doskonały miejscowy Roggenbrot, który nigdy nie czerstwieje), miejscowa suszona kiełbasa (znowu: zwyczaj nakazuje zacząć ucztę właśnie od niej), przyprawy. Zestaw dla dwóch osób kosztuje 90 franków. Teraz wystarczy ruszyć w góry (warto tylko pamiętać o ciepłym ubraniu i czołówkach), znaleźć jakieś ustronne miejsce – najlepiej oczywiście z widokiem na dolinę i oświetlony księżycem Matterhorn – by tam zacząć gotowanie i smakowanie. A kto biwak taki urządzi sobie gdzieś w okolicy któregoś z naturalnych torów saneczkowych, po kolacji może zjechać do wioski na sankach właśnie.
Co też znamienne: Rudi Julen, właściciel Europe, było nie było czterogwiazdkowego hotelu, prowadzi równocześnie farmę owiec. I podobno codziennie zaczyna dzień właśnie od doglądnięcia swoich zwierząt.
Wybierz kolor, który lubisz
Każdy gość Zermatt może wybrać sobie, w jakim kolorze będą nocą oświetlone górne stacje kolejek linowych na stokach wokół wioski. Wystarczy, że zadzwoni telefonem komórkowym pod odpowiedni numer i użyje specjalnego kodu przypisanego poszczególnym kolorom. Rzecz jednak nie tylko w realizowaniu kaprysów gości: otóż należność za połączenie przeznaczana jest dla rodzin przewodników i ratowników, którzy zginęli w górach próbując udzielić pomocy wspinaczom, narciarzom czy turystom.
Sprawdź swoją kondycję
Ci, którzy marzą o wejściu na najpiękniejszy wedle wielu szczyt świata, czyli górujący nad Zermatt Matterhorn, mogą – ba, powinni – sprawdzić swoją kondycję na specjalnie przygotowanej trasie w rejonie Rothorn. Test jest dość prosty: otóż w pewnym momencie należy zacząć wspinać się niemal pionową ścieżką w gęstym i dzikim lesie – do pokonania jest dystans 1250 m i… 608 m różnicy poziomów. Ponoć jeśli osiągnie się czas w okolicach 45 minut, można mieć nadzieję na zdobycie Matterhornu. Nadzieję, bo oczywiście do tego wyczynu prócz wytrzymałości fizycznej niezbędna jest także dostateczna technika alpinistyczna – a to już całkiem osobna umiejętność.
Cdn.

