Niepodległość jest kobietą
Panelistki: Martyna Bunda, Jolanta Prochowicz, Ewa Maj i Agata Czarnacka
Mirosław Trembecki

Panelistki: Martyna Bunda, Jolanta Prochowicz, Ewa Maj i Agata Czarnacka

Dzień Niepodległości dzieli dziś Polaków, czego najlepszym dowodem jest wielość niepodległościowych manifestacji. Czy tak różne energie można połączyć, by setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości świętować wspólnie? Wydaje się to mało prawdopodobne, gdyż różnice są fundamentalne. A gdyby po prostu zmienić perspektywę i wrócić do źródeł polskiej niepodległości, do czasów gdy w nocy z 6 na 7 listopada 1918 r. w Lublinie tworzył się pod wodzą Ignacego Daszyńskiego Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej? Proklamowany przezeń Manifest do Ludu Polskiego ustanawiał Rzeczpospolitą jako państwo obywatelskie, gwarantujące wszystkim bez względu na narodowość, płeć i wyznanie prawa polityczne, obywatelskie i socjalne.

O takiej właśnie Polsce rozmawiali uczestnicy Salonu POLITYKI, który odbył się 7 listopada w miejscu, gdzie powstał rząd Daszyńskiego – w Pałacu Lubomirskich, dziś siedzibie Wydziału Politologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Uczestniczki lubelskiego spotkania „Niepodległość jest kobietą. Rzeczpospolita jako projekt emancypacyjny”: Martyna Bunda, szefowa działu krajowego POLITYKI, Agata Czarnacka, współinicjatorka Strajku Kobiet, Ewa Maj, profesor na Wydziale Politologii UMCS, i Jolanta Prochowicz ze Stowarzyszania Homo Faber, przypominały zapomniane niesłusznie postaci sprzed stu lat – kobiety, które współtworzyły polską państwowość i, walcząc o swoją podmiotowość, spowodowały, że odrodzona Rzeczpospolita stała się rzeczywiście projektem emancypacyjnym.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj