Prawo partii
Rozważania o chińskim systemie prawa i – tak bulwersujących Zachód – prawach człowieka można sprowadzić do dylematu: czy partia nade wszystko?
Liderzy ChRL (prezydent Hu Jintao w środku, na lewo od niego premier Wen Jiabao).
Xinhua News Agency/EAST NEWS

Liderzy ChRL (prezydent Hu Jintao w środku, na lewo od niego premier Wen Jiabao).

DŁUGI MARSZ DO PRAWA. Obok sporów w handlu czy wokół kursów walutowych to przedmiot największych chińskich kontrowersji z Zachodem: podejście do prawa. Światu zewnętrznemu nie podoba się, że w Chinach wykonuje się najwięcej wyroków śmierci, że niektóre tamtejsze narody, począwszy od Tybetańczyków i Ujgurów, kontestują prowadzoną wobec nich politykę, a chińscy dysydenci za wyrażane poglądy idą do więzienia, jak noblista Liu Xiaobo, lub miejsc odosobnienia, jak architekt Ai Weiwei. Chiny na to twierdzą, że mniejszości mają tam lepiej niż kiedykolwiek przedtem, że nie zostały objęte polityką jednego dziecka, a system prawny – owszem – jest surowy, ale zarazem efektywny i bez porównania bardziej rozwinięty niż przedtem.

Rzeczywiście, w sferze przestrzegania prawa i budowania nowych regulacji Państwo Środka w ostatnich ponad 30 latach ma się czym pochwalić. Najpierw przykład. Kiedy pod koniec lat 90. Randall Peerenboom, profesor prawa na renomowanym Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles i autor jednej z najważniejszych zachodnich prac o systemie prawnym w ChRL „China’s Long March toward Rule of Law” (Chiński Długi Marsz na drodze do państwa prawnego), ogłosił nabór na seminarium na ten temat, jego koledzy pukali się w czoło, a studenci kurs ignorowali. Po paru latach kurs miał już masowe audytorium.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj