Armia Księstwa Warszawskiego: Lud doborny i bieda
Gotująca się do wojny armia Księstwa Warszawskiego miała dwie twarze. Pierwszą pokazują pamiętnikarze, którzy pod koniec życia z nostalgią wspominali najjaśniejszą jego chwilę. Druga wyłania się z dokumentów.
„Śmierć Cypriana Godebskiego” pod Raszynem, obraz Januarego Suchodolskiego z 1855 r.
Muzeum Narodowe w Warszawie

„Śmierć Cypriana Godebskiego” pod Raszynem, obraz Januarego Suchodolskiego z 1855 r.

MILITARNY WYSIŁEK KSIĘSTWA. Pod piórem Marcina Smarzewskiego polskie wojsko to „lud doborny, karny, oficerowie pilni, miłujący służbę i doświadczeni żołnierze, w ogniu był każdy. Starszyzna sztabowa w manewrowaniu wprawna, karności przestrzegająca, polityce prawie obca, utrzymywać wojsko na równi z francuskim, a więc sprężystym i walecznym, energicznie usiłowała. Ta emulacja [rywalizacja] na wszystkich innych narodowcach Francuzom sprzymierzonych cudów dokazywała”. To natomiast, co wyłania się z dokumentów, da się z grubsza opisać słowem bieda.

Począwszy od wiosny 1810 r. i przez cały 1811 r. wojsko, którego etat konstytucja określiła na 30 tys., niemal podwojono: do 12 pułków piechoty przybyło 5, a do 6 pułków jazdy – aż 10. To efekt przekształcenia formacji galicyjsko-francuskich z 1809 r.; nadpodaż kawalerii oddawała przy tym polską specyfikę. Na cierpliwym papierze zapisano 42 279 piechurów, 12 764 kawalerzystów oraz 4132 oficerów i żołnierzy tzw. broni uczonych (fr. armes savantes). Po dodaniu sztabów i służb widzimy, że powiększone w 1809 r. do 4,2 mln mieszkańców państwo dostarczyć miało 59 200 wojskowych, tylko o 3 tys. mniej niż liczący 14 mln dusz Związek Reński. Choroby i dezercje obniżały stan o ok. 5–10 proc.

Problemy finansowe i pełna zależność od Napoleona sprawiły, że już w 1808 r.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj