Sprawa polska. Dysonans w koncercie mocarstw
Powstanie było w pewnym stopniu obliczone na interwencję państw zachodnich przeciwko Rosji. Ta wyszła obronną ręką ze skomplikowanej gry dyplomatycznej.
Grupa francuskich żuawów śmierci w polskim powstaniu; 1863 r.
AKG Images/EAST NEWS

Grupa francuskich żuawów śmierci w polskim powstaniu; 1863 r.

„NASZA SPRAWA JEST ICH SPRAWĄ”. Traktat rozbiorowy z 1795 r. zatwierdzał „całkowity, ostateczny i nieodzowny podział Królestwa Polskiego”, a Rosja, Prusy i Austria postanowiły, iż los ziem zlikwidowanego państwa polskiego będzie tylko ich wewnętrzną sprawą. Nie stało się tak dzięki wpływowi polskich dążeń niepodległościowych na stosunki międzynarodowe, a dążenia te były wyrażane poprzez walkę zbrojną w okresie powstań oraz akcje polityczne prowadzone od 1831 r. przez księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. We Francji i Anglii książę Adam odwoływał się do postanowień traktatu wiedeńskiego (1815 r.) podkreślając, że dają one sygnatariuszom prawo, a nawet obowiązek, obrony odrębności i konstytucyjnego ustroju Królestwa Polskiego. Później wysunięto argument, iż odbudowanie Polski jest warunkiem utrzymania trwałego pokoju, zatem mocarstwa zachodnie powinny podjąć interwencję polityczną, a w ślad za nią militarną. Odwoływano się także do zasady moralności w polityce. Książę Adam pisał, iż należy „wszystkie rządy i wszystkie ludy oświecać o naszych krzywdach, o naszych cierpieniach, o naszych prawach i dowodzić, że nasza sprawa jest ich sprawą”.

A zatem odbudowa Polski musi być wpisana w żywotne interesy przynajmniej jednego mocarstwa europejskiego, tak jak to było w przypadku walki o niepodległość Greków i Belgów, a później Włochów i Bułgarów, którzy odzyskali niepodległość dzięki obcej pomocy, jak na ironię także ze strony mocarstw ciemiężących Polskę.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj