Romantyczna mrzonka? Popowstaniowa irredenta
Przy niepodległościowym sztandarze pozostali jedynie nieliczni irredentyści, w realiach drugiej połowy XIX stulecia epigoni myśli powstańczej. Według nich przegrana nie unieważniała sensu czynu zbrojnego.
Polska pocztówka patriotyczna z XIX w.
Piotr Męcik/Forum

Polska pocztówka patriotyczna z XIX w.

KONSPIRATORZY NA EMIGRACJI. Od czasu utraty niepodległego bytu aż po państwową restytucję Rzeczpospolitej do grona irredentystów należy zaliczyć tych wszystkich, którzy nie utracili wiary, że tylko własnym wysiłkiem Polska zdoła wybić się na niepodległość. W krąg jej zwolenników trzeba zatem wpisać i tych, którzy zamyślali o przygotowaniu samodzielnego wystąpienia zbrojnego, zwłaszcza w chwili kryzysu zaborczego państwa, i takich, którzy czas tegoż wystąpienia wiązali z momentem ukształtowania się dla sprawy polskiej pomyślnej koniunktury, czyli w praktyce z wybuchem wojny powszechnej lub zlokalizowanego konfliktu zbrojnego pomiędzy zaborcami. Za działania o charakterze irredentystycznym można uznać i takie, które wystąpienia powstańcze, sytuowane nawet w odległej czasowej perspektywie, starały się przygotowywać poprzez angażowanie się w najrozmaitsze poczynania zmierzające do wytworzenia sprzyjającej tym oczekiwaniom międzynarodowej koniunktury.

Popowstaniowa irredenta była i pozostała z gruntu antyrosyjska, acz możliwości działania na ziemiach polskich znajdujących się we władaniu carskiego imperium po klęsce powstańczej stały się iluzoryczne. Zwolennicy powstańczych poczynań pozostali niemal wyłącznie pośród politycznych emigrantów w krajach zachodniej Europy. Skupiali się oni w organizacjach takich jak Ognisko Republikanckie Polskie, Zjednoczenie Emigracji Polskiej, Towarzystwo Demokratyczne.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj