Na froncie ojczyźnianym
Niemiecka codzienność 1939–45: w propagandzie nie ukrywano konieczności wyrzeczeń i ograniczenia stopy życiowej, jednak po zwycięstwie w wojnie cała wspólnota narodowa (Volksgemeinschaft) miała z tego wysiłku profitować przez wieki.
Propagandowa fotografia sklepu mięsnego z pełnymi półkami w Berlinie, 1945 r.
akg-images/EAST NEWS

Propagandowa fotografia sklepu mięsnego z pełnymi półkami w Berlinie, 1945 r.

Strach przed rewolucją. 1 września 1939 r., przemawiając w Reichstagu, Hitler obiecał, że właśnie rozpoczęta wojna na pewno nie zakończy się – jak poprzednia – kapitulacją i rewolucją. To świadomość tragicznej sytuacji cywilów, nękanych głodem, zimnem, brakiem opieki, chorobami i pracą ponad siły, pchnęły w listopadzie 1918 r. niemieckich żołnierzy i marynarzy do otwartego buntu. Nic też dziwnego, że narodowi socjaliści zrobili wszystko, żeby na tyłach zminimalizować dolegliwości wojny.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj