Prolog: Herbatka bostońska
To nie była zwykła herbata. Zapakowana w ciężkie, ponadstukilogramowe skrzynie zapełniłaby dziś ponad 18 mln torebek do zaparzania. Późną jesienią 1773 r. ten 45-tonowy ładunek wystarczył jednak, aby wywołać rewolucję.
„Boston Tea Party” - niszczenie ładunków herbaty w porcie bostońskim, 16 grudnia 1773 r., grafika z XVIII w.
Bettmann/Corbis

„Boston Tea Party” - niszczenie ładunków herbaty w porcie bostońskim, 16 grudnia 1773 r., grafika z XVIII w.

1.

Co do pochodzenia herbaty, konkurują dwie wersje. Według pierwszej, do Bostonu w stanie Massachusetts przypłynęła prosto z Chin. Kompania Wschodnioindyjska prowadziła tam rozległe interesy, a herbata była często dodatkiem do handlu opium. Nazywała się Bohea, rosła wyłącznie na zboczach niewysokich, ale stromych gór Wuyi, na południowym wschodzie kraju.

Według drugiej wersji, skrzynie wraz z zawartością pochodziły ze składów najstarszej brytyjskiej firmy herbacianej Davison, Newman&Co.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj