Dziki Zachód
Inscenizacja pojedynku, fotografia z lat 60. XX w.
H. Armstrong Roberts/Corbis

Inscenizacja pojedynku, fotografia z lat 60. XX w.

Strzelaniny na ulicach miasteczek, ataki Indian na osadników, rozwiązywanie nawet błahych sporów za pomocą rewolweru... Tak według powszechnego mniemania wyglądała codzienność Dzikiego Zachodu. Do ugruntowania takiego poglądu przyczyniły się z pewnością dwudziestowieczne westerny. Jednak także w dziewiętnastowiecznych publikacjach zachodnioamerykańskie miasteczka i osady często ukazywano jako miejsca, gdzie nieustannie lała się krew. Np. w 1866 r. przebywający w Montanie dziennikarz Thomas J. Dimsdale pisał, że w ciągu zaledwie półtora roku od odkrycia na tym terytorium złota zamordowano tam 102 osoby.

Czy rzeczywiście taki właśnie był Dziki Zachód? Nikt nie wątpi, że dochodziło tam do aktów przemocy. Jednak nie zdarzały się one aż tak często, jak się sądzi. Niektórzy badacze są nawet zdania, że w XIX w. więcej niebezpieczeństw czyhało na obywateli w miastach wschodnich Stanów niż w zachodniej części kraju.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj