E pluribus unum
To łacińskie motto, które można przetłumaczyć jako jedność z wielości, ozdabia wielką pieczęć prezydenta Stanów Zjednoczonych i wyraża jedną z podstawowych zasad tego kraju i narodu.
Alegoria pojednania narodowego po wojnie secesyjnej; grafika z ok. 1867 r.
Buyenlarge/Getty Images

Alegoria pojednania narodowego po wojnie secesyjnej; grafika z ok. 1867 r.

Siła różnorodności. Powtarzane często określenie Amerykanów jako narodu imigrantów podkreśla znaczenie wielości w kształtowaniu historii Stanów Zjednoczonych. Już pierwszy prezydent George Washington w swoim orędziu pożegnalnym, opublikowanym we wrześniu 1796 r., podkreślał rolę Ameryki jako wspólnego dobra.

Nie należy jednak zapominać, że chociaż w młodej amerykańskiej republice zamieszkiwali ludzie pochodzący z różnych zakątków świata, to część z nich znalazła się tam wbrew swojej woli, w roli niewolników. Co więcej, z obawy przed ich wystąpieniami przeciwko właścicielom w stanach Południa wprowadzono prawa odmawiające im dostępu do emigracji i kultury. Podobny los spotkał Indian północnoamerykańskich, dla których także zabrakło miejsca w kulturze nowego państwa.

Listy amerykańskiego farmera. Natomiast ci, którzy posiadali prawa obywatelskie, już w XVIII w. mogli cieszyć się udziałem w życiu społecznym i kulturalnym, niezależnie od kraju pochodzenia czy używanego języka. Dlatego wielonurtowość amerykańskiej kultury jest widoczna niemal od samego początku. Niezwykłą ilustracją takiej różnorodności jest jedno z dzieł rozpoczynających historię literatury amerykańskiej, „Listy amerykańskiego farmera”, cykl autorstwa Johna Hectora St. Johna de Crèvecoeura.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj