Zwierzęta na frontach I wojny światowej
Wielka wojna zwierząt
Aktorami drugiego planu stały się miliony zwierząt wprzęgniętych w machinę zniszczenia.
Słoń zarekwirowany w belgijskim zoo na polecenie niemieckiej armi, 1915 r.
Corbis

Słoń zarekwirowany w belgijskim zoo na polecenie niemieckiej armi, 1915 r.

Konie kawaleryjskie.

Bez koni nie można było sobie wyobrazić wówczas żadnej armii. W 1914 r. armia carska dysponowała zaledwie 418 mechanicznymi pojazdami transportowymi i 259 samochodami osobowymi. Rosjanie posiadali wówczas największe formacje kawaleryjskie: łącznie 24 dywizje i 11 samodzielnych brygad. Niemcy mieli 11 takich dywizji. Przed wybuchem wojny światowej europejscy sztabowcy wciąż liczyli na efektywność szarż, nawet przeciw stanowiskom karabinów maszynowych. Wojna szybko rozwiała iluzje. Za ostatnią bitwę kawaleryjską uchodzi rozegrane 21 sierpnia 1914 r. starcie pod Jarosławicami.

Po ustabilizowaniu się linii frontów znaczenie formacji kawaleryjskich znacznie zmalało. Mimo ich rozwiązania lub spieszenia liczbę zmobilizowanych koni szacowano w 1916 r. na blisko milion. Podejmując ofensywę nad Sommą w lipcu 1916 r., za odcinkiem, gdzie planowano przerwać niemiecki front, Brytyjczycy zgrupowali właśnie dywizje jazdy mające wtargnąć głęboko na tyły wroga.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj