Rekwizycje, szaber, zbrodnie
Bezpieczeństwo publiczne w Powstaniu Warszawskim.
Volksdeutsche ze znakiem swastyki na ubraniach, budujący barykadę na Polnej.
Muzeum Powstania Warszawskiego

Volksdeutsche ze znakiem swastyki na ubraniach, budujący barykadę na Polnej.

Pitaval powstańczy. Przed władzami powstańczymi stanęło także zadanie stworzenia systemu zabezpieczającego oblężone dzielnice od środka – od niemieckiej dywersji, ale również od zagrożeń związanych z przestępczością pospolitą. W krótkim czasie zbudowano na bazie istniejących okupacyjnych zalążków formacje policyjne oraz sądownictwo. Mimo to w miarę upływu dni problemy się kumulowały. Porządek publiczny naruszany był przez żołnierzy i cywilów; codziennością stały się nielegalne rekwizycje (najbardziej rozpowszechnione zjawisko dokonywane przez żołnierzy szukających dodatkowego zaopatrzenia), szaber zbombardowanych domów przez powstańców i cywilów. Zdarzały się też inne nadużycia ze strony wojska wykorzystującego swą przewagę nad nieuzbrojonymi mieszkańcami. Nieuzasadnione zatrzymywania i szpiegomania, która doprowadziła do śmierci wielu niewinnych ludzi, były typowymi rysami na obliczu narodowego zrywu.

Do tego dochodziły zbrodnie. Generalnie stan bezpieczeństwa wewnętrznego zależał od wielu czynników: od stopnia zorganizowania administracji cywilnej, od struktury społecznej dzielnicy (czy występował tam element przestępczy, czy byli uchodźcy), jak dzielnica była zaopatrzona w żywność, wreszcie od stopnia niemieckiego naporu zbrojnego. Reguła była taka, że podczas nalotów i ciężkich bombardowań światek kryminalny chował się tak jak wszyscy do schronów. Dlatego właśnie mało przestępstw notowano na Starówce, szczególnie mocno atakowanej przez Niemców od końca drugiej dekady sierpnia. W zamian za to wystąpiły tam inne dramatyczne zjawiska.

Śródmieście. Jedynymi poważnymi przestępstwami na terytorium Śródmieścia Południe były trzy morderstwa: jedno o charakterze rabunkowym, dwa pozostałe były efektem szarpaniny między żandarmerią AK a cywilami i jakimś żołnierzem ze Starówki. Znacznie poważniejszy wydźwięk miała działalność Czesława Mekińskiego, „Kapitana Gryfa Pomorskiego”, współpracownika kontrwywiadu AK, o którym głośno było w sierpniu w całej dzielnicy. Oskarżony o nadużycia podczas aresztowań i przesłuchań (również tortury!) volksdeutschów i przywłaszczanie ich mienia, został ostatecznie skazany przez sąd powstańczy na karę śmierci razem z pięcioma podwładnymi, w tym 18-letnią Madzią (ps.).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj