Jan Ołdakowski: powstanie w pamięci Polaków

Polska Wolna Nienumerowana
Rozmowa z Janem Ołdakowskim, dyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego, o powstaniu w pamięci społecznej i formach jego upamiętniania.
Fragment ekspozycji Muzeum Powstania Warszawskiego, na pierwszym planie replika samolotu bombowego B24 Liberator
Forum

Fragment ekspozycji Muzeum Powstania Warszawskiego, na pierwszym planie replika samolotu bombowego B24 Liberator

Marcin Kołodziejczyk: – Przed chwilą miałem to samo uczucie co zawsze w tym muzeum, to znaczy gula w gardle. Muzeum szarpie emocje, ukazuje legendę walczącego miasta, i człowiek łapie się na tym, że chciałby walczyć w tej przegranej wojnie.
Jan Ołdakowski: – Widział pan nasz film „Powstanie Warszawskie”?

Tak, też ludzie płakali. Albo wychodzili z kina w milczeniu, skupieniu.
To też jest nasza narracja historii. Budując muzeum, od początku chcieliśmy, żeby oddziaływało na emocje. Patrzymy na grupy, które wchodzą i wychodzą, jeśli nawet rozbrykane, i mamy nadzieję, że coś we wnętrzu tych ludzi drgnęło; może sięgną po inne źródła o Powstaniu Warszawskim; może obejrzą np. „Kanał” Andrzeja Wajdy? Mamy nadzieję, że to wzruszenie, które ja też czuję, powoduje, iż powstanie staje się ludziom bliższe, bardziej zrozumiałe.

Muzeum ma 10 lat. Kiedy rozmawialiśmy 5 lat temu, mówił pan, jak ważne jest, żeby wychować sobie ludzi, którzy będą oczekiwać na każdą akcję tu organizowaną. Wychowaliście?
Ludzie, którzy przychodzili tutaj z rodzicami jako dzieci, są już dorośli. Fascynujące, że od siedmiu lat mamy około połowy miliona gości rocznie. Udało nam się osiągnąć poziom, który jest niemożliwy na Zachodzie – tam nowe muzeum żyje około dwóch lat, potem następuje spadek frekwencji nawet o dwie trzecie. Oczywiście w takich miastach, jak Londyn, Paryż, Berlin jest większa muzealna konkurencja. Tymczasem u nas Muzeum Miasta Stołecznego Warszawy przechodzi przebudowę, Muzeum Historii Żydów Polskich rozpala nadzieje na coś fajnego – ale ciągle go nie ma. Po tym, jak się nasz film o powstaniu ukazał w kinach, zauważyliśmy wyraźny wzrost zwiedzających. Ciągle jest kolejka.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj