Powstanie Warszawskie w kulturze

Epilog: Barykady pamięci
Co było dane wiedzieć o powstaniu człowiekowi urodzonemu tuż po upadku powstania i żyjącemu w PRL, czyli opowieść świadka epoki.
Odsłonięcie na Cmentarzu Wojskowym pomnika żołnierzy AK poległych w walce o wolność, 1 sierpnia 1946 r.
PAP

Odsłonięcie na Cmentarzu Wojskowym pomnika żołnierzy AK poległych w walce o wolność, 1 sierpnia 1946 r.

Trauma rodziców. Musiał to być rok śmierci Stalina, gdy – mając osiem lat – po raz pierwszy usłyszałem od ojca, że nasz stryj zginął w Powstaniu Warszawskim. Mieszkaliśmy we Wrocławiu i w szkole nigdy o czymś takim nie słyszeliśmy. O kościuszkowskim było głośno. O listopadowym ciszej. O styczniowym – tyle, co z odczytu o malarstwie Grottgera.

Dla urodzonego w 1945 r. druga wojna światowa była abstrakcją, choć otaczały nas ruiny. Obowiązkowa lektura opowieści „O człowieku, który się kulom nie kłaniał” spływała jak po kaczce. Dzięki temu, że rodzice pilnowali się, by swojej wojennej traumy nie przerzucać na dzieci. Do świadomości ucznia peerelowskiej podstawówki wojna zaczęła docierać dopiero po Październiku 1956 r. wraz z „Czarnymi skrzydłami nad Polską” Skalskiego, „Dywizjonem 303” Fiedlera, „Torpedą w celu” Romanowskiego, a przede wszystkim „Kamieniami na szaniec” oraz „Zośką i Parasolem” Aleksandra Kamińskiego. Potem telewizyjna fikcja „Czterech pancernych” i „Klossa” nie była już w stanie przesłonić poczucia dumy z udziału polskich lotników w dywizjonach RAF, marynarzy małej floty w konwojach do Murmańska czy pancerniaków Maczka w bojach we Flandrii i żołnierzy II Korpusu we Włoszech.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj