Co o Imperium Brytyjskim myślą najpopularniejsi współcześni pisarze

Pięć minut chwały
Obraz imperium w oczach wybitnych współczesnych autorów brytyjskich nie jest peanem, ale też nie jest potępieniem w czambuł.
Odświętnie udekorowana ulica Pall Mall wiodąca do Pałacu Buckingham
Reuters/Forum

Odświętnie udekorowana ulica Pall Mall wiodąca do Pałacu Buckingham

Dwie grupy przeciwników. Niall Ferguson wyróżnia dwie grupy przeciwników imperializmu. Pierwsza to nacjonaliści i marksiści. Podkreślają złe skutki rządów imperialnych dla ludów kolonizowanych. Druga podkreśla złe skutki dla samych kolonizatorów. To liberałowie, którzy uważają, że imperium było stratą pieniędzy, które poszły za morze zamiast wzbogacić Wyspy Brytyjskie.

Sam historyk (uważany za konserwatystę) zaznacza, że w jego szkockiej rodzinie etosu imperialnego nie kwestionowano. Dla Szkotów imperium symbolizowało jasne światło. To Szkoci w znacznym stopniu budowali imperium, potwierdza gwiazdor brytyjskiego dziennikarstwa Jeremy Paxman. Paxmanowi mniej się podoba przeświadczenie Anglików o ich moralnej wyższości. „Anglia, jaką zna reszta świata, to Anglia Imperium Brytyjskiego. Każdy naród, niczym para nowożeńców w zdezelowanym samochodzie, wyrusza w przyszłość, wlokąc za sobą brzęczące puszki historii”. I o tych puszkach po imperium toczy się do dziś dyskusja, z biegiem czasu coraz bardziej rzeczowa i wyważona.

Trzcinki pod pachą. Publicysta i płodny popularyzator historii Paul Johnson uważa z kolei, że Anglikom imperium wyrządziło wyłącznie szkody. Dali się uwieść przeświadczeniu o swej niezrównanej sile, zaczęli ignorować sygnały ostrzegawcze o słabnięciu imperium. W tym sensie, pisze Johnson, imperium zaczęło być prawdziwym opium dla narodu. Przywołuje wymianę zdań między królową Wiktorią a Cecilem Rhodesem (1853–1902), kolonizującym Afrykę Południową: Co pan porabiał, odkąd widzieliśmy się ostatnim razem? – Dodałem dwie prowincje do dominiów Waszej Wysokości.

Imperium żywiło się, według Johnsona, najgorszymi cechami Anglików. Szeregowcy z trzcinkami pod pachą zachowywali się jak władcy tubylców w Egipcie czy Indiach. Johnson cytuje słynną teozofkę Annie Besant, która sądziła, iż problem kolonialnych Indii, które były jej drugą ojczyzną, polegał na dumie Hindusów i arogancji Brytyjczyków. Imperium, ciągnie swój akt oskarżenia Johnson, zmuszało zwykłych ludzi, by zachowywali się niczym bogowie. Nie kształtowało więc charakterów, lecz je deprawowało. Tę ponurą stronę imperialnej rzeczywistości pokazuje opowiadanie George’a Orwella (1903–50; prawdziwe nazwisko Eric Blair) „Zabicie słonia”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj