Poglądy Winstona Churchilla
„Najlepszy anglosaski mieszaniec”
Nic w spojrzeniu Churchilla na świat i jego postawie wobec świata nie było jednowymiarowe i prostolinijne.
Winston Churchill na Downing Street, 1 stycznia 1940 r.
Culture Club/Getty Images

Winston Churchill na Downing Street, 1 stycznia 1940 r.

10 grudnia 1954 r. premier Wielkiej Brytanii przyjął w swym biurze osadnika ze wschodniej Afryki. Była dopiero trzecia po południu, ale Winston Churchill, paląc obowiązkowe cygaro, zaordynował dwie mocne whisky z sodą. Rozmowa przewidziana na piętnaście minut przeciągnęła się do trzech kwadransów. Chodziło o powstanie plemienia Kikuju przeciwko rządom brytyjskim w Kenii, a Mr Michael Blundell był prominentnym przedstawicielem białych osadników.

Churchill zaczął od wspomnień z 1907 r. Kikuju wydawali mu się wtedy „szczęśliwymi, uroczymi nagusami” i teraz był zdumiony „zmianami, jakie zaszły w ich umysłach”. Z ożywieniem rozważał, jak bronić osadników przed atakami powstańców Mau Mau – budując zasieki, zakładając dzwonki i systemy wczesnego ostrzegania. Rozpłakał się, opowiadając Blundellowi, jak bardzo na całym świecie zszargane jest dobre imię Wielkiej Brytanii. „To straszne, że potęga nowoczesnego narodu musi zabijać dzikusów” – podsumował Churchill i po chwili dodał: „To nie dzikusy. To dzicy uzbrojeni w ideę – z którymi o wiele trudniej się uporać”.

Wciąż przekonywał niechętnego Blundella do rozmów z Mau Mau, ponieważ Kikuju wcale nie są prymitywni, głupi i tchórzliwi, lecz niezwykle wytrwali i przy odpowiednim traktowaniu mogliby przejść „na naszą stronę”. Przypominał, jak po I wojnie uczestniczył w rozwiązywaniu problemu irlandzkiego, prowadząc negocjacje z Michaelem Collinsem, kiedyś nieprzejednanym terrorystą.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj