Jak mówili lwowiaki i wilniuki; Turysta na Dzikim Wschodzie
Turystyczny plakat reklamowy Zaleszczyk z lat 30.
Zbiory Tomasza Kuby Kozłowskiego/Archiwum prywatne

Turystyczny plakat reklamowy Zaleszczyk z lat 30.

Jak mówili lwowiaki i wilniuki

Lwów wykształcił gwarę miejską – w tym ośrodku niższe warstwy społeczne tworzyła ludność pochodzenia polskiego. Charakterystyczną cechą jej języka była miękka wymowa, tzw. zaciąganie, wynikające z przenikania do polszczyzny cech języków wschodniosłowiańskich. Przedłużona wymowa samogłosek akcentowanych oraz ruchomy akcent (w języku literackim jest on stały na przedostatniej sylabie) dawały efekt śpiewności. Dochodziło do tego wtrącanie partykuł tajo, gdzie się tylko dało: Ta czekaj; Ta skąd wim; Jo, jo możysz si cieszyć. Nieodłączną częścią gwary lwowskiej były też wyrażenia powstałe ze zlepienia wyrazów o podobnym znaczeniu, m.in. litosierdzie (litość + miłosierdzie), i z owszym (z chęcią + i owszem). Do znanych określeń gwarowych należały furdyklapa (więzienie), bajbus (niemowlę), bańdziuch (brzuch), ciągnąć szprytus (pić wódkę), bałak rozwodzić (opowiadać) czy gitar kręcić (rozumieć).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj