Staropolska sztuka wojenna

U kresowych stanic
Na bezkresach Rusi i Podola wykształciła się sztuka wojenna I Rzeczpospolitej, znacząco odmienna od zachodnioeuropejskiej.
Chorąży nadworny koronny Sebastian Sobieski w służbie króla Zygmunta III Wazy, gwasz z tzw. rolki sztokholmskiej (Rulon Polski) z ok. 1605 r.
EAST NEWS

Chorąży nadworny koronny Sebastian Sobieski w służbie króla Zygmunta III Wazy, gwasz z tzw. rolki sztokholmskiej (Rulon Polski) z ok. 1605 r.

Żale Wołodyjowskiego. „Siła książek w cudzoziemskim wojsku człek musi zjeść, siła rzymskich autorów przewertować, nim oficerem znaczniejszym zostanie, u nas zaś nic to. Po staremu jazda w dym kupą chodzi i szablami goli, a jak zrazu nie wygoli, to ją wygolą...”.

Tymi słowami, wypowiedzianymi w „Potopie” przez Michała Wołodyjowskiego, Henryk Sienkiewicz skwitował XIX-wieczny pogląd na polską sztukę wojenną. Opinia ta, choć powszechna i często powtarzana za zagranicznymi historykami, jest nie tylko niesprawiedliwa, ale również całkowicie błędna, gdyż polska sztuka wojenna ukształtowała się w warunkach diametralnie innych niż jej zachodnioeuropejska odpowiedniczka i inne stawiała sobie cele.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj