Smutny los opuszczonych świątyń
Do zobaczenia na Ukrainie
Autorski przewodnik po polskich zabytkach poza utartymi szlakami.
Kościół parafialny w Krakowcu, w którym urządzono fabrykę.
Andrzej Betlej

Kościół parafialny w Krakowcu, w którym urządzono fabrykę.

Gdzie doświadczyć historii? Popularnych przewodników ujmujących temat dziedzictwa kulturowego dawnych ziem wschodnich Rzeczpospolitej jest wiele. Czasem powielają te same informacje, całkowicie ignorując badania i nowe ustalenia. Wrażenie to pogłębia przegląd ofert turystycznych, które w większości bazują na tych samych, utartych trasach. Kresy w trzy dni? Proszę bardzo: Lwów i Żółkiew. Pięć dni? Zobaczysz dodatkowo ławrę w Poczajowie, Krzemieniec, zamki i fortece w Zbarażu, Kamieńcu Podolskim, Chocimiu, Okopach św. Trójcy. W tydzień? To jeszcze Czerniowce, Kołomyja, Jaremcza, Stanisławów, Drohobycz oraz Truskawiec. Oczywiście nie ma sensu potępiać w czambuł chęci pokazania najważniejszych, najcenniejszych, najbardziej reprezentacyjnych zabytków dla polskiej (ale nie tylko) kultury i historii, ale wrażenie niedosytu pozostaje.

A wystarczy podjąć niewielki trud, aby dotrzeć do miejsc z reguły rzadko odwiedzanych, gdzie znajdują się dzieła klasą nieustępujące tym ze Lwowa czy Stanisławowa, ale które ponadto pozwolą nam doświadczyć historii.

Tuż za granicą. Zdecydowana większość ruchu turystycznego odbywa się przez przejście graniczne w Krakowcu. Niemal automatycznie 99 proc. turystów rusza stąd do Lwowa, pozostawiając na boku dwa wyjątkowe dzieła. Wystarczy bowiem skręcić do samego Krakowca.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj