„Samochód musi być wygodny”
Cadillac Marszałka miał kuloodporne szyby, pancerne płyty wzmacniające, dodatkowy zbiornik paliwa.
Kuba Atys/Agencja Gazeta

Cadillac Marszałka miał kuloodporne szyby, pancerne płyty wzmacniające, dodatkowy zbiornik paliwa.

Nowy cadillac 355D Fleetwood Special stanął na parkingu przed Głównym Inspektoratem Sił Zbrojnych (GISZ) w Warszawie w lutym 1935 r. Imponował rozmiarami: długi na 5,5 m, szeroki na 2 m i wyższy od standardowego modelu, aby Marszałkowi było wygodnie do niego wsiadać. Józef Piłsudski nie nacieszył się nowym autem; był już mocno schorowany, wkrótce zmarł. Nie wiadomo, czy się nim przejechał, ale na pewno do niego wsiadł. Zdążył podobno skrytykować zbyt twardy fotel, który natychmiast przerobiono: dołożono 7,5 kg sprężyn i ponad 6 kg waty.

Cadillaca zamówiono w Stanach Zjednoczonych specjalnie dla Piłsudskiego, który doceniał amerykańskie samochody od czasu wojny polsko-bolszewickiej, gdy lepiej od innych radziły sobie na trudnych drogach. Stwierdził też: „Samochód musi być wygodny, by nie bujało, mocny i dobrze, gdyby amerykański”.

Model wyprodukowany na specjalne zamówienie miał nie tylko popielniczki, bo jak wiadomo Marszałek palił nałogowo, ogrzewanie i telefon, dzięki któremu mógł rozmawiać z szoferem oddzielonym szybą.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj