Blef na froncie
Swój wkład w zwycięstwo nad III Rzeszą wnieśli amerykańscy i brytyjscy artyści, w tym iluzjoniści, których wojsko wykorzystało w działaniach, gdy potrzebny był niekonwencjonalny kamuflaż.
Gumowy czołg Sherman na Wyspach Brytyjskich
Roger Viollet/Getty Images

Gumowy czołg Sherman na Wyspach Brytyjskich

Coraz więcej kamuflażu. Przez wieki armie nie myślały o kamuflażu. Maskowanie było wręcz niestosownym zachowaniem, przypisywanym barbarzyńcom. Wojska były barwne, by można było odróżnić na polu bitwy wroga od swego. Wyłomu w tym podejściu dokonali w połowie XIX w. Brytyjczycy, którzy wprowadzili mundury khaki w jednostkach stacjonujących w Indiach. To szybki rozwój artylerii i broni maszynowej wymusił te zmiany. Na początku XX w. polowe mundury w różnych odcieniach khaki lub szare wprowadzały kolejne armie. Wzrost znaczenia kamuflażu nastąpił podczas Wielkiej Wojny, gdy pojawiło się lotnictwo. Teraz trzeba było ukrywać przed wrogiem obozy wojskowe i składy zaopatrzenia znajdujące się daleko od frontu.

Oszukać Luftwaffe. W Wielkiej Brytanii w maju 1940 r. w zamku Farnham, niedaleko Aldershot, powstało Centrum Rozwoju Kamuflażu i Szkolenia. Trafili tam zarówno starzy weterani sztuki maskowania z czasów I wojny światowej, jak też zupełnie nowi ludzie. W tym gronie znaleźli się artyści malarze, rzeźbiarze, filmowcy, a nawet iluzjoniści. Wielu z nich szybko otrzymało szlify oficerskie. Niebawem musieli oni wykorzystać swe zdolności w praktyce, m.in. tworząc fałszywe lotniska, które podczas Bitwy o Anglię skutecznie odciągały uwagę niemieckich pilotów od baz RAF. Prawdziwe lotniska były maskowane, m.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj