Kartki, znaczki i fałszywe radio

Trwoga w eterze
Sefton Delmer (pierwszy z lewej), twórca radiostacji brytyjskich nadających po niemiecku, wśród dziennikarzy brytyjskich zwiedzających niemiecką wytwórnię filmową UFA w Babelsbergu w latach 30.
Ullstein Bild/Getty Images

Sefton Delmer (pierwszy z lewej), twórca radiostacji brytyjskich nadających po niemiecku, wśród dziennikarzy brytyjskich zwiedzających niemiecką wytwórnię filmową UFA w Babelsbergu w latach 30.

„Naszą polityką jest intryga”. Jak pisze w książce „Czarna propaganda” Stanley Newcourt-Nowodworski, który sam jako 15-latek rozwieszał w 1944 r. w Kielcach zredagowane po niemiecku ulotki wzywające do rozliczenia zdrajców z gestapo, zdumiewające jest, jak wiele podobieństw rysowało się w podejściu Polaków i Brytyjczyków do czarnej propagandy. Ci drudzy równie chętnie wykorzystywali media, choć woleli podszywać się pod nazistowskie rozgłośnie radiowe.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj