Sforzowie
Wywodzili się od najemnika, który stał się księciem. Uosabiali wszystko, co najlepsze i najgorsze we włoskim renesansie. Ich upadek splótł się nierozerwalnie z końcem niezależnej Italii.
Grobowiec Lodowico Sforzy i jego żony Beatrice d'Este w kościele w Certosie. Rzeźby Cristoforo Solariego, 1498 r.
AKG

Grobowiec Lodowico Sforzy i jego żony Beatrice d'Este w kościele w Certosie. Rzeźby Cristoforo Solariego, 1498 r.

Wyjątkowo silny Muzio. W 1369 r. 16-letni syn chłopa Muzio Attendolo uciekł z rodzinnego domu w Catignoli i przyłączył się do gromady najemnych żołnierzy. Miał konia, którego ukradł ojcu, i zardzewiały rożen zamiast broni. Ale był tak silny, że łamał w ręku podkowy, i chciał się bić. Jak się okazało, umiał to robić lepiej od innych. Cztery lata później powrócił do Catignoli i zwerbował siedmiu krewnych. Walczyli pod rozkazami kondotiera Alberica da Barbiano, a Muzio szybko zyskał sławę jako zuchwały zabijaka. Alberic nadał mu przezwisko Sforza, oznaczające wyjątkową siłę. Muzio niósł fortunę na czubku swojego miecza. Niebawem miał już własną kompanię, a włoscy książęta, uwikłani w niekończące się waśnie, chętnie go wynajmowali, bo był sprawny, bezlitosny i w przeciwieństwie do wielu innych najemników nie unikał walki.

Dzięki korzystnym małżeństwom Muzio stał się panem zamków i ziemi, ale nie doczekał się prawowitego potomstwa. Miał jednak siedmiu nieślubnych synów, spośród których najbardziej kochał Francesco. Chłopiec spędził dzieciństwo na dworze książąt Este w Ferrarze, a od dwunastego roku wprawiał się u boku ojca w rzemiośle najemnego żołnierza i jako 16-latek uczestniczył w pierwszej bitwie. Muzio walczył dla papieża, Mediolanu, Peruggi i Ferrary – niekiedy zmieniając strony, jeśli zaoferowano mu lepsze warunki.

Ślub per procura. Kiedy Muzio utopił się podczas przeprawy przez rzekę, Francesco miał zaledwie 22 lata, lecz przejął ojcowską kompanię.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj