Rewolucja w transporcie na przełomie XVIII i XIX w.
„Jeśli Bóg pozwoli”
Zanim konie stały się mechaniczne.
Ostatni dyliżans Poczty Królewskiej na trasie z Louth do Londynu, litografia z poł. XIX w.
Universal History Archive/Getty Images

Ostatni dyliżans Poczty Królewskiej na trasie z Louth do Londynu, litografia z poł. XIX w.

Rewolucyjny dyszel. Jeśli pominiemy wynalazek koła i rzymskie drogi, to pierwszych rewolucji w transporcie poszukiwać należy w średniowieczu. Było nimi wprowadzenie żelaznych podków, chomąta i skrętnego dyszla. Dzięki podkowom konie unikały strasznego losu swych rzymskich przodków chodzących po wyłożonych kamieniem drogach w łatwo niszczących się skórzanych butach. Chomąto zwiększyło siłę pociągową koni 3- lub 4-krotnie, bo ciężar opierał się odtąd na ramionach zwierzęcia, a nie na tchawicy. Skrętny dyszel wreszcie pozwalał pokonywać ostre zakręty, a nawet manewrować na wąskich miejskich uliczkach. Dzięki chomątu i dyszlowi rozpowszechniły się w średniowieczu czterokołowe wozy, a wraz z tym wzrosła wydajność transportu towarowego.

Nie każdemu po drodze. O ile w odniesieniu do pojazdów można mówić w średniowieczu o rewolucji, o tyle w dziedzinie budowy dróg miała miejsce raczej kontrrewolucja. Drogi rzymskie pokrywające prawie połowę Starego Kontynentu uległy dewastacji. Zagłębiony niemal na metr w ziemię mur – tak bowiem budowano rzymskie szlaki – był fantastycznym magazynem materiałów budowlanych dla okolicznej ludności. Władze dostrzegały problem, a nawet poświęcały drogom sporo miejsca w prawodawstwie. Inicjatywy, takie jak opodatkowanie prostytutek w XV w.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj