Nie wszędzie tak prosto wybudować tory
Tor z przeszkodami
Nie sztuka poprowadzić linię kolejową na płaskim terenie – prawdziwym wyzwaniem było i jest pokonanie gór i morskich cieśnin.
Budowa tunelu kolejowego pod przełęczą św. Gotarda w Alpach; drzeworyt z 1880 r.
Universal History Archive

Budowa tunelu kolejowego pod przełęczą św. Gotarda w Alpach; drzeworyt z 1880 r.

Przez góry

Sposób na zbocza. Góry to jedne z najtrudniejszych przeszkód. Nachylenie linii utrudnia zarówno utrzymanie szybkości, ważnej w ruchu pasażerskim, jak i zachowanie dużego ciężaru pociągów, istotnego w przewozie towarów. Trzeba albo ograniczyć jedno i drugie, albo znacznie zwiększyć moc lokomotyw (co podraża koszty) – albo zastosować oba środki. Powyżej pewnego nachylenia toru jazda w ogóle jest niemożliwa. Dlatego aby przekroczyć góry, budowniczy uciekają się do rozmaitych zabiegów. Można spłaszczyć przebieg linii, wykorzystując tunele, mosty, wiadukty. Można zastosować zębatą szynę. Można też uciec się do zabiegu, jakim posłużył się polski budowniczy Kolei Transandyjskiej Ernest Malinowski.

Malinowski na szczytach Andów. Do 2005 r. najwyżej na świecie położoną koleją normalnotorową było dzieło Ernesta Malinowskiego – Centralna Kolej Transandyjska (Ferrocarril Transandino Central). I mimo że Chińczycy, budując połączenie z podbitym Tybetem, aż do Lhasy, zdetronizowali dziewiętnastowieczny rekord, nikt nie odbierze Malinowskiemu jego zasług. Budowa kolei w niewyobrażalnie trudnym terenie (w najwyższym punkcie 4818 m n.p.m.) pozostanie dokonaniem historycznym.

Jej twórca był barwną postacią. Urodzony na Podolu najprawdopodobniej w 1818 r. (są różne wersje), sam zapewne – wbrew niektórym przekazom – nie uczestniczył w powstaniu listopadowym, ale jego ojciec i starszy brat owszem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj