Mecenat z błogosławieństwem
Przez długie wieki sztuka rozwijała się w ramach Kościoła, pod jego opieką lub na jego zamówienie.
Nagrobek Urbana VIII (1568–1644, pont. od 1623) dłuta Giovanniego Lorenzo Berniniego. Rzeźbiarz odwdzięczył się za hojny mecenat.
Marek Sobczak/Polityka

Nagrobek Urbana VIII (1568–1644, pont. od 1623) dłuta Giovanniego Lorenzo Berniniego. Rzeźbiarz odwdzięczył się za hojny mecenat.

Średniowiecze. W średniowieczu Kościół był najważniejszym mecenasem sztuki, a ta miała niemal wyłącznie sakralny charakter. Ponieważ to głównie dostojnicy kościelni decydowali o jej formie i treści, celem powstającej pod koniec X w. sztuki romańskiej było przede wszystkim wybłaganie łaski Bożej. Największą rolę kulturotwórczą odgrywały klasztory, których opaci przeznaczali znaczną część darowizn na ich budowę i przyozdobienie. Do czasu powstania uniwersytetów klasztory były jedynymi miejscami, gdzie kwitła nauka (głównie teologia i filozofia) i działały biblioteki. Piękno, mające chwalić Boga, mogło mieć też formę uduchowionej muzyki, więc klasztory stały się ośrodkami rozwoju chorału gregoriańskiego – jednogłosowego śpiewu liturgicznego.

Największym i najwspanialszym klasztorem było założone w 910 r. benedyktyńskie opactwo w Cluny, które zainicjowało rozkwit sztuki w Europie. W 1025 r. synod w Arras stwierdził, że „za pośrednictwem malowideł niepiśmienni mogą obcować z tym, do czego nie mają dostępu w słowie pisanym”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj