Szpiegowska wojna podwodna
Agenci morskich otchłani
Okręty podwodne stały się pływającymi, trudnymi do wykrycia bazami szpiegowskimi, zajmującymi się przede wszystkim wywiadem elektronicznym.
Wodowanie atomowego okrętu podwodnego USS „Halibut”, styczeń 1959 r
AN

Wodowanie atomowego okrętu podwodnego USS „Halibut”, styczeń 1959 r

Zadanie z chrapami. Podstawowym zadaniem okrętów podwodnych podczas dwóch wojen światowych było przerwanie morskich szlaków handlowych przeciwnika. Stosowaną przez niemiecką u-bootwaffe taktykę wilczych stad alianci uważali za najbardziej niebezpieczny i najtrudniejszy aspekt wojny, nie tylko na morzu. Po zakończeniu II wojny światowej okręty podwodne otrzymały nowe, niewykonywane dotąd, zadania szpiegowskie. W świecie zachodnim prym w tym wiedli Amerykanie – już w 1948 r. wysłali na Morze Barentsa dwa okręty podwodne (USS „Sea Dog” i USS „Blackfin”) z zadaniem podsłuchiwania sowieckich depesz radiowych i ustalania sonarowych charakterystyk jednostek wojennych i handlowych. Rok później na ten sam akwen wysłano w ramach operacji Kayo dwa okręty – USS „Cochino” i USS „Tusk”. „Cochino” został wyposażony w chrapy – wynalezione przez Niemców urządzenie umożliwiające wymianę powietrza na okręcie płynącym na głębokości peryskopowej oraz uruchomienie pod powierzchnią silników Diesla.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj