Społeczne lęki po obu stronach żelaznej kurtyny
The Day After nadciąga!
Przygotowując się na najgorsze, Amerykanie i Szwajcarzy masowo budowali schrony przeciwatomowe, a Polacy wykupywali słoninę i knoty do lamp naftowych.
Wiec mieszkańców polskich Ziem Odzyskanych na rzecz pokoju, w którym uczestniczyli delegaci Światowego Kongresu Intelektualistów, wrocławska Hala Ludowa, sierpień 1948 r.
PAP

Wiec mieszkańców polskich Ziem Odzyskanych na rzecz pokoju, w którym uczestniczyli delegaci Światowego Kongresu Intelektualistów, wrocławska Hala Ludowa, sierpień 1948 r.

Efekt motyla. Przypominało to efekt motyla (ang. butterfly effect – anegdotyczne przedstawienie tzw. chaosu deterministycznego, czyli dużej wrażliwości rozwiązań na dowolnie małe zaburzenie parametrów): napięcia międzynarodowe w Azji lub Ameryce Łacińskiej powodowały, że w Suwałkach zaczynało brakować cukru i soli. A co mówić o sytuacji, gdy pod koniec lat 70. ZSRR zaczął montować rakiety balistyczne SS-20, a Amerykanie w odpowiedzi rozmieścili w Europie Zachodniej Pershingi i Cruisy! Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych oraz Europy Zachodniej i Wschodniej ruszyli do sklepów, by uzupełnić zapasy produktów potrzebnych do przetrwania dzień po, nazajutrz. (Popularny w latach 80. amerykański film katastroficzny „The Day After” pokazywał świat po wojnie nuklearnej). Tyle że w USA wykupywano puszki zupy Campbell, a w Polsce sól. Ktoś pisał ze Szczecina w styczniu 1980 r. w liście przechwyconym przez Biuro W polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: „A teraz chciałam was uprzedzić, bo wojna się zbliża, bądźcie przygotowani, zaopatrzcie się w różne produkty, a przynajmniej w sól”.

Strach przed trzecią wojną. Nikt nie policzył, ile przypadków paniki wybuchło w latach 1945–89. Pierwsza fala strachu przed trzecią wojną przeszła przez Polskę, gdy druga się jeszcze nie skończyła.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj