Cichociemni: elita elit wojsk sprzymierzonych
Drapieżne ptaszki
Było ich zaledwie 316, ale zadanie mieli ambitne. Jak się wyraził Winston Churchill – „podpalić Europę”. A w każdym razie okupowaną Polskę: tak skutecznie poprowadzić działania dywersyjne, żeby Niemcy przestali się tu czuć bezpiecznie.
Takie cukierki wyprodukowano z okazji 75. rocznicy pierwszego skoku do Polski.
Creatio PR/Polityka

Takie cukierki wyprodukowano z okazji 75. rocznicy pierwszego skoku do Polski.

Oryginalna naszywka noszona podczas szkolenia w Wielkiej Brytanii.
Archiwum Jednostki Wojskowej Grom

Oryginalna naszywka noszona podczas szkolenia w Wielkiej Brytanii.

„Spadochroniarzom AK zamordowanym przez UB” – znaczki wydane przez podziemną Solidarność w 1986 r.
Ośrodek Karta

„Spadochroniarzom AK zamordowanym przez UB” – znaczki wydane przez podziemną Solidarność w 1986 r.

W tym kluczu przenosiła mikrofilmy cichociemna Elżbieta Zawacka, „Zo”.
Gość Niedzielny/Forum

W tym kluczu przenosiła mikrofilmy cichociemna Elżbieta Zawacka, „Zo”.

2016 r. został ogłoszony przez Sejm RP Rokiem Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

2016 r. został ogłoszony przez Sejm RP Rokiem Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej.

Cichociemni, spadochroniarze Armii Krajowej, byli świetnie wyszkolonymi żołnierzami polskich wojsk na Zachodzie. Wyselekcjonowani w Wielkiej Brytanii, przeszli specjalistyczne kursy. Musieli być wszechstronni; nie tylko skoczyć ze spadochronem w nocy w nieznanym terenie, ale i działać w obcym mieście, opracować zamachy na funkcjonariuszy III Rzeszy, zaplanować rozbicie niemieckiego więzienia, opanowanie miasta, wysadzić most czy tory kolejowe, perfekcyjnie sfałszować dokumenty, strzelać z biodra jak rewolwerowcy, a w razie potrzeby nadać wiadomość radiotelegraficzną. I mieli nauczyć, ile się z tego da, żołnierzy Armii Krajowej.

Cichociemnych spadochroniarzy ochrzczono mianem ptaszków, ale były to ptaszki drapieżne. Słynęli z zachowania zimnej krwi w najtrudniejszych sytuacjach. Przed zrzutem do Polski przygotowywali fałszywą tożsamość na wypadek kontroli przez Niemców. Wcielali się w różne role, a robili to tak brawurowo, jak np. Alfred Paczkowski, „Wania” – po aresztowaniu domagał się należnego traktowania jako włoski faszysta Alfredo Pascoto. Wszystkich przebił Aleksander Stpiczyński, „Klara”, który z monoklem na oku wkroczył do gabinetu feldmarszałka III Rzeszy Wilhelma Lista jako pułkownik baron Arnold von Lückner. Porozmawiał z Niemcem o froncie wschodnim, po czym pozwolił się odwieźć na dworzec jego własną limuzyną.

Odpowiadamy na pytanie, co ukształtowało tych ludzi. Z jakich środowisk pochodzili, jak wyglądało ich wychowanie i edukacja w II Rzeczpospolitej. Opisujemy szkolenie w Wielkiej Brytanii. Rysujemy panoramę Polskiego Państwa Podziemnego, którego byli ważną częścią.

Losów wszystkich nie sposób opisać, toteż wybraliśmy kilkanaście postaci, aby za ich pośrednictwem pokazać różnorodność dróg wojennych i powojennych całego pokolenia.

Po 1945 r. niektórzy cichociemni pozostanie w kraju przypłacili życiem, inni wtopili się w tłum i przetrwali, jeszcze inni wybrali emigrację. O kilku słuch zaginął, nie wiadomo, czy jeszcze żyją. Ich portret zbiorowy kreślimy w 75. rocznicę pierwszego skoku do Polski. Na tę zresztą okoliczność 2016 r. został ogłoszony przez Sejm RP Rokiem Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej.

A mimo to w dominującej obecnie narracji historycznej cichociemnym trudno się przebić. Królują w niej żołnierze wyklęci – walczący z nową władzą na własną rękę, przyćmiewają subordynowanych i posłusznych rozkazowi o rozwiązaniu Armii Krajowej spadochroniarzy z Anglii. Szkoda, bo ci ostatni to elita elit wojsk sprzymierzonych.

Jolanta Zarembina Redaktor wydania
Leszek Będkowski Redaktor Pomocników Historycznych
Jerzy Baczyński Redaktor naczelny POLITYKI

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj