Turcja w Europie. Nierozwiązany problem przynależności
Niekończąca się opowieść
Związki Turcji z Europą przypominają gordyjski węzeł. Co wybierać z przeszłości: okresy konfrontacji czy koegzystencji, fascynacji i wzajemnego przenikania?
Nad Bosforem, widok na meczet Ortaköy
Carsten Koall/Getty Images

Nad Bosforem, widok na meczet Ortaköy

Czy Turcja jest w Europie? Na pierwszy rzut oka, z punktu widzenia geografii, sytuacja wydaje się oczywista. Jedynie 3 proc. dzisiejszej Turcji znajduje się w Europie. Jednak historia połączyła Turcję z Europą nierozerwalnymi więzami. Dla ich rozwoju Bosfor (po grecku przeprawa dla bydła), liczący w najwęższym miejscu 700 m, nigdy nie stanowił nieprzekraczalnego Okopu Św. Trójcy, lecz pomost. Jednak niejednoznaczność tych relacji w wymiarze tożsamościowym (konfrontacja vs. koegzystencja) spowodowała, że kwestia europejskości Turcji nie jest anachroniczną i nudną dyskusją historyków i antropologów kultury. To debata jak najbardziej aktualna.

Od dekad bowiem przynależność Turcji do Europy stanowi jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii w dyskusji na temat jej członkostwa w UE. Na początku XXI w. zamachy terrorystyczne islamskich radykałów oraz kryzys migracyjny wywołały renesans teorii zderzenia cywilizacji. W efekcie bardzo łatwo o schematyczne i stereotypowe przeciwstawianie rzekomo absolutnie obcych sobie i skonfliktowanych światów: Wschód vs. Zachód, Azja vs. Europa, islam vs. chrześcijaństwo. Pierwszy element w każdej z tych par jest jednoznacznie negatywnie skojarzony z barbarzyństwem, autorytaryzmem i fanatyzmem, natomiast drugi – pozytywnie z cywilizacją, demokracją i tolerancją.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną