Strach przed rabunkiem, kradzieżą, gwałtem
Niepewność jutra
Dotarcie na miejsce osiedlenia kończyło exodus, ale nie zamykało historii strachu i poczucia tymczasowości.
Rodzina Zabużan w swoim nowym domu, Bolesławiec, październik 1947 r.
PAP

Rodzina Zabużan w swoim nowym domu, Bolesławiec, październik 1947 r.

Doświadczenie pionierów. Na miejsce osiedlenia repatrianci przyjeżdżali wyczerpani emocjonalnie i fizycznie. Doskwierały im osamotnienie, bezdomność, brak pomocy ze strony administracji państwowej. Przeżywali skrajne emocje: od radości do panicznego strachu. Ten ostatni towarzyszył zwłaszcza pionierom. „Ulice puste – wspominał kolejarz Marian Bogusz swoją pierwszą noc w Szczecinie. – Daleko, gdzieś w śródmieściu, odgłosy strzałów z broni palnej, pojedyncze serie. Nasze nastroje minorowe. Jedna kobieta zaczęła płakać. My, mężczyźni udajemy beztroskę, ale to tylko pozór. W sercach naszych lęk i strach”.

Trudności i lęki nie kończyły się z chwilą znalezienia mieszkania czy domu, rozpoczynał się raczej ich kolejny rozdział. Zmuszeni do odnajdowania się w nowym pejzażu, w nowych miastach, domach ludzie siłą rzeczy przeżywali niepewność. Zniszczone zostały znane im dotychczas wzory kultury, środowiskowe i rodzinne spoiwa, zapewniające poczucie stabilności. Z obcością, tą największą z udręk wszystkich emigrantów, radzili sobie poprzez budowanie nowych więzi, integrację z innymi przesiedleńcami. Zwłaszcza pionierski okres sprzyjał współdziałaniu osadników. Usiłowali trzymać się razem w obliczu trudności i niebezpieczeństw.

Strach przed żołnierzami Armii Czerwonej. Pierwszym i najważniejszym źródłem zagrożeń w tych pierwszych tygodniach i miesiącach po osiedleniu byli żołnierze Armii Czerwonej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj