Co zostało na Kresach
Wilno, listopad 1956 r.
Co tymczasem działo się na utraconych Kresach Wschodnich? Oto unikatowy dokument z archiwum Instytutu Literackiego w Maisons-Laffitte pod Paryżem.
Pochód na ulicach Wilna, 1950 r.
AN

Pochód na ulicach Wilna, 1950 r.

Stalinizm zamknął Polskę tak skutecznie, że szansę na przekroczenie granicy, nawet do kraju socjalistycznego, miała tylko grupa najbardziej zaufanych. Pierwsze oznaki odwilży transgranicznej stały się widoczne w 1955 r., ale przełom nastąpił w 1956 r. Rodzina i znajomi za granicą, zarówno na Zachodzie, jak i dawnych Kresach, przestali być rysą na życiorysie. Odżywały międzynarodowe więzi rodzinne. Również władze – wzorujące się zresztą na ZSRR – uznały, że uchylenie granicznych furtek jest istotnym składnikiem tzw. demokratyzacji i przyczyni się zarówno do złagodzenia nastrojów, jak i ocieplenia wizerunku władz. Liczba wyjeżdżających rosła lawinowo, zwłaszcza odkąd w połowie 1956 r. zliberalizowano sposób przyznawania paszportów zagranicznych. O ile procedury przy wyjazdach na Zachód były uzależnione od urzędników polskich, z którymi można było jeszcze osiągnąć jakiś mniej lub bardziej formalny kompromis, to przy podaniach o paszport do ZSRR, stanowiących ogromną większość wniosków o wyjazd do krajów socjalistycznych (w 1956 r. 156 tys. ze 185 tys.; celem prawie wszystkich wyjazdów były Kresy), decydowali pracownicy sowieckich konsulatów. Od początku polskiej „rewolucji październikowej” byli oni mniej pochopni w wydawaniu zezwoleń, np. we Wrocławiu pozytywnie załatwiono w październiku 1956 r. ok. 1400 podań, ale w kolejce czekało ponad 30 tys.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj