Polska - NRD: nieszczelna granica
Sforsować Odrę
Wystarczyła szczelina, by rozpoczął się ruch ludzi, towarów, idei. Tych szczelin na granicy Polski z NRD było wiele.
Przejście graniczne w Świecku, 1969 r.
CAF/PAP

Przejście graniczne w Świecku, 1969 r.

Zmuszeni do współpracy. Wiosną 1945 r. Odra i Nysa Łużycka stały się rzekami granicznymi. Niedawna historia niespecjalnie skłaniała społeczeństwa mieszkające na obu brzegach do współpracy. Jednak niezależnie od prywatnych uprzedzeń i wielkiej polityki Polacy, Niemcy i sowiecka administracja strefy okupacyjnej musieli sobie radzić z nową codziennością. W tym z podzielonymi miastami, np. w Zgorzelcu gazownia została po stronie polskiej, a elektrownia i wodociągi w niemieckim Görlitz, a Słubice były pod względem infrastruktury całkowicie zależne od Frankfurtu. Podobnie było np. w Gubinie i Guben (gdzie pozostały gazownia, rzeźnia i dworzec). Tym samym z chwilą przejęcia przez Polaków wschodnich części granicznych miast zaistniała konieczność ścisłej kooperacji ze stroną niemiecką, znalezienia konsensu zapewniającego w miarę sprawne działanie. Fabryki, zakłady, kopalnie leżące teraz na polskim brzegu były jeszcze długo uzależnione od niemieckich fachowców, np. pod koniec 1947 r. połowa z ponad tysiąca górników w kopalni węgla brunatnego w Turoszowie przychodziła do pracy z Niemiec.

Połączeni zyskiem. Na nowej granicy szybko doszło do specyficznego porozumienia polsko-niemieckiego. Nie chodziło wyłącznie o urzędowe, ale również o pierwsze prywatne kontakty – od wykrzykiwanych poprzez rzekę wyzwisk (np. w Guben/Gubinie) do obopólnie korzystnego przemytu. Zgorzelec, jak donoszono na początku 1947 r., „już dziś wiąże w sobie rozliczne drogi przemytnicze”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj