Prezes PGZ o przyszłości polskiego przemysłu zbrojeniowego
Moce branży
Rozmowa z Arkadiuszem Siwko, prezesem Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Arkadiusz Siwko, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej
Tadeusz Późniak/Polityka

Arkadiusz Siwko, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej

„Pomocnik Historyczny”: – Czy Polska potrzebuje przemysłu zbrojeniowego?
Arkadiusz Siwko: – Pozwolę sobie pociągnąć to pytanie dalej. Czy Polska chce być niepodległa, czy Polska chce istnieć? Dla mnie odpowiedzi na te pytania nierozerwalnie łączą się z istnieniem polskiego przemysłu obronnego. I nie chodzi o to, że jestem prezesem Polskiej Grupy Zbrojeniowej i muszę tak mówić. Tego po prostu uczy nas historia. To nie przypadek, że budowniczowie II Rzeczpospolitej podnoszenie kraju z ruin rozpoczęli od budowy przemysłu zbrojeniowego.

Oni zaczynali od zera. Pan zastał już rozwiniętą branżę.
Nie chciałbym wchodzić w jakąś polityczną wendetę, ale sytuacja, którą zastałem w polskiej zbrojeniówce, daleka była od ideału. Sukcesem polskiego przemysłu obronnego było to, że w ogóle przetrwał. Zachował moce produkcyjne, próbował rozwijać kompetencje, ale skala zapóźnień jest duża i trzeba to wszystko nadrobić. Czasem postawienie czegoś od podstaw jest dużo łatwiejsze od naprawiania systemu, który co chwila zacina się i jest nieprzystosowany do rzeczywistości.

Dodatek jest historyczny, to może popełnionych błędów poszukamy w przeszłości?
Przemysł zbrojeniowy w kształcie, w jakim go teraz mamy, to spadek po czasach PRL. W podejściu niektórych zakładów wciąż jeszcze widać to i czuć. W komunizmie w tej branży nie liczyło się kosztów. Nikt nie przejmował się rachunkiem ekonomicznym.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj