Dlaczego warto przypomnieć sylwetkę Tadeusza Kościuszki
Wielki nieobecny
Miał wiele zainteresowań i pasji, czasem zaskakujących.
Tadeusz Kościuszko na portrecie Kazimierza Wojniakowskiego z 1812 r.
Wojciech Kryński/PAP

Tadeusz Kościuszko na portrecie Kazimierza Wojniakowskiego z 1812 r.

Polskie powstania nazwane są od miesiąca, w którym chwycono za broń (listopadowe, styczniowe), i od miejsca walk (wielkopolskie, śląskie, warszawskie). Tylko jedno nazwane jest od osoby przywódcy – kościuszkowskie. Już wtedy, w 1794 r., było oczywiste, że insurekcja to on – charyzmatyczny lider. Jego podobizny noszono na broszkach, klamrach pasów, wpinano w klapy surdutów, wieszano w salonach. I dla Rosjan, i dla Polaków było jasne, że wzięcie do niewoli Tadeusza Kościuszki przesądza o końcu walk o niepodległość Rzeczpospolitej.

W 2017 r. upływa od jego śmierci 200 lat. Przez ten czas był czczony na wszelkie możliwe sposoby. Stawiano go kolejnym pokoleniom za wzór bohatera narodowego, patrioty, ojca ludu. Stał się postacią tak pomnikową, tak zakrzepłą w spiżu, aż przestał być postrzegany jako interesujący człowiek, który może nam jeszcze coś niebanalnego powiedzieć. Stał się wielkim nieobecnym – jest sukmana, jest szabla i czapka krakuska, ale nie ma ubranego w nie człowieka z krwi i kości.

Rok kościuszkowski to dobry moment, żeby przypomnieć, że Kościuszko był człowiekiem na wskroś nowoczesnym; wykształcony inżynier wojskowy o ścisłym umyśle nowatorskie rozwiązania z powodzeniem wprowadzał w czasie wojny w Ameryce Północnej. Wychowany w kulturze sarmackiej wybrał coś jej przeciwnego – idee republikańskie i wiarę w Najwyższą Istotę, która nie ingeruje w losy ludzi. Dla władzy monarszej i kościelnej sentymentu nie miał, choć jako polityczny pragmatyk zachowywał w tych sprawach wstrzemięźliwość w wystąpieniach publicznych.

Swoją epokę wyprzedzał, wyczuwając nadchodzące polityczno-społeczne zmiany. W testamencie zostawionym prezydentowi USA Thomasowi Jeffersonowi zlecił wyzwolenie murzyńskich niewolników (czego ten nie wykonał) na 50 lat przed zniesieniem niewolnictwa w Stanach. W testamencie pozostawionym krewnym nakazał zniesienie pańszczyzny w przekazywanym im majątku (rodzina zaskarżyła tę wolę i wygrała) na prawie pół wieku przed zmianą przepisów prawa dotyczących chłopów.

A przy tym miał wiele zainteresowań i pasji, czasem zaskakujących. Nasz heros narodowy malował, projektował ogrody, dziergał na szydełku. I flirtował.

Odkurzmy postać naczelnika insurekcji.

Leszek Będkowski
redaktor „Pomocników Historycznych”

Jolanta Zarembina
redaktor wydania

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj