Wojna w obronie Konstytucji 3 maja
„Zgraje Moskalów nigdy go nie smuciły ani strwożyły”
W wojnie z Rosją 1792 r. podziwiali go też wrogowie. Był gotów na porwanie króla, żeby nie dopuścić do kapitulacji.
„Pod Dubienką”, obraz Zygmunta Ajdukiewicza z końca XIX w.
Muzeum Wojska Polskiego

„Pod Dubienką”, obraz Zygmunta Ajdukiewicza z końca XIX w.

Niechciany. Tadeusz Kościuszko powrócił do kraju w sierpniu 1784 r., po ośmiu latach pobytu za granicą. Jednak Rzeczpospolita nie przywitała z otwartymi rękami doświadczonego żołnierza, generała brygady i darzonego szacunkiem bojownika o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Prawda, cieszył się sympatią w środowiskach demokratów i liberalnych patriotów, ale nie mieli oni wówczas wpływu na rządy. A te sprawowały prorosyjskie Rada Nieustająca oraz stronnictwo hetmańskie na czele z hetmanami wielkim koronnym Franciszkiem Ksawerym Branickim, polnym koronnym Sewerynem Rzewuskim oraz wojewodą ruskim Stanisławem Szczęsnym Potockim – które za nic miały doświadczenie Kościuszki. Drażnił ich jego udział w wojnie o niepodległość brytyjskich kolonii w Ameryce i protekcja Czartoryskich, którzy byli skonfliktowani z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim. Z tego powodu zabiegi Kościuszki, aby objąć dowództwo pułku ułanów, spełzły na niczym. W tej sytuacji osiadł w rodzinnych Siechnowiczach.

Zaangażowany. Sytuacja zmieniła się w październiku 1788 r., gdy obrady rozpoczął Sejm Czteroletni. Już na samym początku posłowie, podpuszczeni przez Prusy, podjęli decyzję o antyrosyjskim sojuszu z Berlinem, usunięciu z kraju wojsk carskich, likwidacji kontrolowanego przez hetmanów Departamentu Wojskowego oraz zwiększeniu liczebności armii do 100 tys.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj