Muzyka protestantyzmu. Przepędza diabła, dostarcza radości
Przepędza diabła, dostarcza radości
Luter, reformacja i protestantyzm w muzyce i o muzyce.
Dietrich Buxtehude (1637–1707), kompozytor kantat, na obrazie Johannesa Voorhouta z 1674 r.
AKG

Dietrich Buxtehude (1637–1707), kompozytor kantat, na obrazie Johannesa Voorhouta z 1674 r.

Odręczny zapis tłumaczenia Psalmu 23 przez Marcina Lutra
AKG

Odręczny zapis tłumaczenia Psalmu 23 przez Marcina Lutra

Zapis jednej z kantat Buxtehudego
Alamy

Zapis jednej z kantat Buxtehudego

Wacław z Szamotuł (1524–60), jeden z najwybitniejszych polskich kompozytorów
AN

Wacław z Szamotuł (1524–60), jeden z najwybitniejszych polskich kompozytorów

Hans Leo Hassler (1564–1612), kompozytor i organista przełomu renesansu i baroku
BEW

Hans Leo Hassler (1564–1612), kompozytor i organista przełomu renesansu i baroku

Heinrich Schütz (1585–1672), najwybitniejszy niemiecki kompozytor tworzący przed Johannem Sebastianem Bachem
BEW

Heinrich Schütz (1585–1672), najwybitniejszy niemiecki kompozytor tworzący przed Johannem Sebastianem Bachem

Nowy Pomocnik Historyczny „Marcin Luter i reformacja. 500 lat protestantyzmu” do kupienia w kioskach, dostępny w Polityce Cyfrowej i w naszym sklepie internetowym. Przeczytaj spis treści.

***

Słowik wittenberski. „Jeśli nasz Pan i Bóg dał temu biednemu światu tak szlachetne dary jak muzyka, to co dopiero stanie się w życiu wiecznym, gdy wszystko będzie najdoskonalsze i najweselsze?”. To słowa Marcina Lutra. Twórca reformacji uprawiał muzykę od najmłodszych lat. Jako dziecko był członkiem chóru chłopięcego w tym samym Eisenach, gdzie za niemal dwa stulecia miał przyjść na świat najwybitniejszy kompozytor związany z protestantyzmem – Johann Sebastian Bach. Studiował w Erfurcie na wydziale sztuk wyzwolonych, których ważną dziedziną obok filozofii była muzyka. Jako człowiek dojrzały nie tylko śpiewał (podobno miał ładny głos tenorowy), ale też grał na flecie poprzecznym i lutni.

Wielokrotnie w opisach z owych czasów pojawia się Luter jako znakomity i podziwiany muzyk. „Słowikiem wittenberskim” (Wittembergisch Nachtigall) nazwał go w swym wierszu słynny szewc-meistersinger Hans Sachs z Norymbergi, autor ponad 4 tys. pieśni, który urodził się jako katolik, ale w 1523 r. przeszedł na protestantyzm. Potępiony i zapomniany w epoce baroku, w romantyzmie stał się postacią literacką za sprawą Johanna Wolfganga Goethego, a operową dzięki Gustavowi Albertowi Lortzingowi (opera „Hans Sachs”) i Richardowi Wagnerowi („Śpiewacy norymberscy”).

Z kolei współpracownik i przyjaciel Lutra Johann Walther z Torgau, wybitna postać najwcześniejszej muzyki protestanckiej, tak wspominał ich wspólne muzykowanie: „Nieraz śpiewałem z nim godzinami i często widziałem, jak ten drogi człowiek rozweselał się w duchu dzięki śpiewowi, tak iż wydawało się, że nie mogło ono go zmęczyć i nasycić”. Wspólnie stworzyli liczne hymny i chorały; wedle tradycji autorem niektórych melodii jest sam Luter. Część z nich jest parafrazą wcześniejszych chorałów. Pierwszych osiem zostało opublikowanych w pierwszym śpiewniku luterańskim „Achtliederbuch” (1524 r.), kolejne w zbiorze Walthera „Eyn geystlich Gesangk Buchleyn” (również 1524 r.) oraz w „Klugsches Gesangbuch” (1535 r.).

„Cóż to za rozkosz błądzić przez pokoje/z Panią Muzyką we dwoje!” – napisał Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu „Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha” i chyba nie był to przypadek, że mówiąc o wielkim twórcy protestanckim, użył zwrotu stosowanego przez samego Lutra. Reformator wielokrotnie wspominał o muzyce w swoich pismach – listach, mowach stołowych, wstępach do śpiewników – choć w całej Edycji Weimarskiej (Weimarer Ausgabe, zbiór pism wszystkich Lutra w 120 woluminach, kompilowany od 1881 do 2009 r.) nie znajdziemy osobnej publikacji poświęconej wyłącznie muzyce, z wyjątkiem specjalnego poematu pod tytułem właśnie „Frau Musica” (Pani Muzyka), o podtytule „Przedmowa do każdego dobrego śpiewnika”. Ukazał się on w 1538 r. jako wstęp do kolejnego zbioru Walthera „Lob und Preis der löblichen Kunst Musica”. Tezy w nim zawarte zostały rozwinięte w korespondencji reformatora m.in. ze szwajcarskim kompozytorem Ludwigiem Senflem, który co prawda nie był protestantem, ale jak wielu światłych ludzi owych czasów skłaniał swe sympatie w tę stronę. Luter, prosząc go o skomponowanie pieśni religijnej, pisał: „Dzięki muzyce zapomina się o gniewie (…). Muzyka jest najskuteczniejszym balsamem, co uspokaja, rozwesela i ożywia serca tych, którzy smucą się i cierpią. Kto umie śpiewać, nie pogrąża się ani w przykrościach, ani w smutku; jest wesół i odpędza troski pieśniami”.

Dla ducha i chwały Bożej. Stosunek Marcina Lutra do muzyki nie polegał tylko na podziwianiu jej kojącego działania czy przypisywaniu zbawiennego wpływu na ludzki charakter i zdolności („Kto tę sztukę opanował, ten ma dobre usposobienie, jest zręczny we wszystkim”), ale też na docenianiu jej zalet czysto duchowych. Mówił: „Kocham muzykę. (…) A muzyka jest, po pierwsze: Bożym darem i nie od człowieka pochodzi; po drugie: rozwesela serca; po trzecie: przepędza diabła; po czwarte: dostarcza niewinnej radości. Dzięki niej mija gniew, znikają pokusy i pycha. Pierwsze miejsce po teologii daję zatem muzyce”. Motyw odpędzania diabła przez muzykę pojawia się w jego tekstach wielokrotnie, a ustawienie jej na pierwszym miejscu po teologii jest niezwykle znamienne.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj