Niemieccy luteranie wobec III Rzeszy
Między oporem a kolaboracją
Historia niemieckiego protestantyzmu w III Rzeszy nie jest opowieścią o oporze, ale nie jest też tylko relacją o nakładaniu swastyki na krzyż.
Dzień Lutra w Berlinie, 1933 r.
BPK

Dzień Lutra w Berlinie, 1933 r.

Potrójna przegrana. Po wypowiedzeniu przez Niemcy 1 sierpnia 1914 r. wojny Rosji z ambon odczytano list cesarza Wilhelma II: „Niechaj mój lud zbierze się tego dnia we wszystkich świątyniach kraju. Niech uroczyście i z powagą zwróci się do Boga, by On był z nami i błogosławił nasz oręż”. Pastorzy wiedzieli, co robić. Cesarz wszak był duchowym zwierzchnikiem państwowego Kościoła ewangelickiego. Powtarzali te same słowa co w 1813 r., gdy król Prus wzywał do walki z Napoleonem, i w 1870 r., podczas wojny z Francją. Narodowa euforia łączyła się z religijną, choć przed wojną, wraz z sukcesami socjaldemokratów, ludzie odwracali się od wiary. Teraz kościoły się zapełniły.

Także w 1917 r. zgadzano się z wiernopoddańczym listem dwustu pastorów polowych i profesorów teologii skierowanym do cesarza z okazji 400-lecia reformacji. Ale równocześnie jeden z pastorów zanotował, co żołnierze myślą o powtarzanym w kazaniach jak w litanii zwrocie „trzeba wytrwać”: „Kto zatem, nie zwracając uwagi na nastroje, wygłaszał kazanie w duchu wytrwania, na tego machano ręką”. I mimo kościelnych zaklęć i napisu na klamrze pasa „Bóg z nami” Niemcy wojnę przegrały.

Militarna klęska Niemiec w Wielkiej Wojnie była dla niemieckiego protestantyzmu trojaką katastrofą. Wraz z feudalnym ustrojem załamała się wielowiekowa struktura Kościołów luterańskich. Ich opoka – szlachta i konserwatyści – stracili władzę na rzecz socjaldemokratów uważanych za wrogów chrześcijaństwa.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj