Moda na karły przywieziona przez Bonę

Niziołki na Wawelu
Renesansowy dwór lubił wszystko, co ­nieznane lub odbiegające od normy, stąd moda na trzymanie karłów.
Karlica, fragment fresku Andrei Montegni z pałacu Gonzagów w Mantui, XV w.
Bridgeman/Photopower

Karlica, fragment fresku Andrei Montegni z pałacu Gonzagów w Mantui, XV w.

Na liście płac. Swoim wyglądem intrygowali i śmieszyli, traktowano ich jak kurioza. Jednak spora część z nich stawała się cenionymi współpracownikami, a niektórzy nawet powiernikami monarchów i bliskimi im osobami.

Słowo karzeł (karle, karel, najpewniej pochodzenia czeskiego) pierwszy raz w źródłach polskich pojawiło się w 1459 r. Starano się zastąpić je rodzimymi określeniami, z których najpopularniejsze były: niedorostek, guz, pieniek czy piędzimężyk. Pierwsza informacja o karłach na dworze Jagiellonów pochodzi z lat 70. XV w.; podczas pobytu Kazimierza IV Jagiellończyka w Nowym Mieście Korczynie zabawiał króla bezimienny karzeł z Prus. Najpewniej występował jednorazowo, gościnnie.

Stałym członkiem dworu polskiego był niziołek Jana I Olbrachta Pieszek. Wciągnięto go na listę płac jak innych dworzan i jak oni otrzymywał materiał na ubranie. Otoczenie tegoż króla bawiła także karlica Helena, pieszczotliwie zwana Helenką, która podobnie jak Pieszek korzystała z przywilejów stanu dworskiego.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj