Żegnaj, Janeczko
Odeszła nasza wielka przyjaciółka, członek rodziny tygodnika POLITYKA. Wielka dama polskiego dziennikarstwa, wielka postać. Osoba.
Polityka

Od lat najbardziej popularna dziennikarka POLITYKI, wyróżniona wieloma nagrodami, w tym Grand Pressem w 2002 r., jako Dziennikarka Roku.

Była ważną autorką dla naszych czytelników, ale też dla nas, kolegów z redakcji. Bo miała niekwestionowany autorytet, olbrzymią wiedzę, talent do opisywania i analizowania polityki. Wielką pracowitość, ale też świetną pamięć, umiejętność rozmawiania i docierania do najważniejszych polityków, zdolność czytania najnudniejszych i trudnych dokumentów prawnych, wszystko to na rzecz wyraźnych poglądów i wniosków. Można się było z Janką nie zgadzać, kłócić, ale na pewno nie można było przejść obok Niej obojętnie, nie można było nie szanować. Tym smutniejsze, że bywała obrażana, wyszydzana przez różnej maści hejterów i propagandzistów politycznych – zawsze machała na nich ręką, nawet nie chciała niczego czytać. I miała rację.

Mówiła, że kocha politykę i że miała szczęście się nią zajmować jako dziennikarka, gdy to stało się możliwe, czyli po 1989 r. Od razu znalazła się w głównym nurcie wydarzeń – od 1991 r. w POLITYCE – i tak pozostało do końca. Miała zdolność dziennikarza gorącego, newsowego, szybko reagującego, ale z czasem zaczęła do tej sprawności dodawać gromadzącą się wiedzę i coraz bardziej ugruntowane przekonania. Olbrzymią rolę w tej edukacji, którą notabene przejść musiało całe polskie dziennikarstwo, odegrał związek Janiny Paradowskiej z Jerzym Zimowskim, zmarłym w 2007 r. politykiem, wybitnym prawnikiem, wielkim erudytą. Janka nie byłaby sobą, gdyby ze swojego Jurka nie wyciągnęła wszystkiego, co wiedział o państwie i prawie.

Bo Janina Paradowska była dziennikarką, dla której właśnie państwo i prawo, a także oczywiście wolność i demokracja, miały rzeczywiste sensy, podstawowe zasady i reguły. Tym wartościom i tym zasadom miała służyć polityka, nigdy odwrotnie. I mówiła o tym codziennie.

Gdy nie pracowała, chodziła do teatru i opery, czasami trochę podróżowała, spotykała się z bliskimi i jeździła do ukochanego Krakowa. Ale zawsze czujnie patrzyła dookoła, czy aby nie trzeba komuś pomóc, przydać się do czegoś lub komuś, a najbardziej swojej redakcji.

Żegnaj, Janeczko.

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj