Blogerka Janina Paradowska: Bezkompromisowo i w punkt
Publicystka POLITYKI prowadziła jeden z najpopularniejszych w Polsce blogów politycznych. Przypominamy, o czym pisała i dlaczego ściągała tłumy czytelników.
KŻ/Polityka

Zaczęło się we wrześniu 2006 roku – „Skrót myślowy” był jednym z pierwszych blogów w serwisie POLITYKI, poświęconym niemal wyłącznie krajowym sprawom politycznym. Wielu naszych Autorów obchodzi w tym roku dziesięciolecie blogowej działalności – w polskiej blogosferze byli przed dekadą pierwszymi komentatorami. Wciąż regularnie piszą, papier im na ogół nie wystarcza.

„Nareszcie… – zainaugurował wirtualną działalność Janiny Paradowskiej redaktor naczelny POLITYKI Jerzy Baczyński. – Jedna z najważniejszych i najbardziej wpływowych w Polsce komentatorek politycznych dała się namówić do prowadzenia własnego bloga”. W pierwszym wpisie nasza Publicystka opowiedziała o swojej wizycie w Sejmie i tajemniczym komunikacie, który wyczytała z telewizyjnego monitora…

Janina Paradowska opublikowała w sumie 343 wpisy. Wydaje się, że niewiele – ale za każdym razem były to przemyślane, obszerne analizy, racje rzetelnie uzasadnione. Trochę wbrew i na przekór nazwie „Skrót myślowy” – Publicystka każdą myśl rozwijała tak, że nie było wątpliwości, jaki ma pogląd na daną sprawę. „To aluzja do krótkiej blogowej formy – wyjaśniał Jerzy Baczyński – ale też do tropionego przez Paradowską politycznego wykręcania kota ogonem, która to popularna czynność została nazwana przez jednego z ważnych polityków »skrótem myślowym«”. Krótka forma mocno się Janinie Paradowskiej rozrosła, zresztą ku uciesze czytelników.

Pod każdym wpisem nieprzerwanie toczyły się dyskusje – czasem nawet miesiącami od publikacji. Pod każdym wpisem świeci kilkaset komentarzy – nie wszystkie chciałoby się, rzecz jasna, głośno zacytować. Janina Paradowska poruszała wątki, które zajmowały opinię publiczną, podejmowała tematy kontrowersyjne i szeroko dyskutowane, po prostu ważne.

Nie oszczędzała polityków – niezależnie od ich partyjnej przynależności i piastowanego stanowiska – gdy zdarzały im się potknięcia i poważne wpadki. Diagnozowała polskie życie polityczne. Recenzowała na blogu rządy kolejnych ugrupowań, śledziła poczynania prokuratury, a ostatnio ze szczególną wnikliwością omawiała okoliczności katastrofy smoleńskiej i jej następstwa (głównie politycznie).

W ostatnich latach Janina Paradowska – łącząc rozmaite obowiązki, pracę redakcyjną, radiową i telewizyjną – blogowała coraz rzadziej. Ostatni wpis – z czerwca poprzedniego roku – odnosił się do szarad na ministerialnych stanowiskach, ogłoszonych przez ówczesną premier Ewę Kopacz. Chwilę wcześniej nasza Publicystka relacjonowała przebieg kampanii prezydenckiej. „Co ten zestaw kandydatów nam pokazuje? – pytała przed I turą. – Przede wszystkim coraz bardziej dramatyczną kadrową pustkę w całej polityce. Partie po prostu nie mają kandydatów do najwyższych stanowisk w państwie”. Wpis zebrał prawie półtora tysięcy komentarzy.

Nie zawrze już tutaj od podobnych dyskusji. Ale bloga radzimy przewertować, bo Janina Paradowska stawia w nim wiele tez, które pozostają aktualne.

Zobacz: „Skrót myślowy”, blog Janiny Paradowskiej

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj